Zabezpieczanie przed ryzykiem walutowym

Od drugiej połowy zeszłego roku dolar sukcesywnie się umacniał, dopiero od niedawna następuje lekkie odwrócenie trendu. To zmusiło mnie do zastanowienia się jak zabezpieczyć sobie transakcje dolarowe przed zmianami kursu, aby przyszłe rozliczenia dokonywać właśnie po tym wysokim (obecnie) kursie. Czyli niejako zamrozić sobie kurs waluty na jakiś okres i z niego korzystać. Jest to bardzo istotne kiedy prowadzi się jakieś rozliczenia w walutach obcych lub prowadzi intensywną współpracę z zagranicą. A mi co jakiś czas wpada wynagrodzenie w walutach obcych, czyli w skrócie zarabiam głównie w dolarach.

Dolary

Gdy zaczynałem współpracę z zagranicznymi kontrahentami, jako bazowy poziom ustawiłem sobie 3 złote za 1 dolara. Od tamtego czasu trochę się zmieniło. Obecnie kurs waha się gdzieś w okolicach 3.60 zł, co daje mi darmową, bez żadnego wysiłku „podwyżkę” o 20%. A było jeszcze lepiej bo w szczycie dolar dobijał do 4 złotych – brakowało 3.4 grosza ;)

usd-pln-1R-201505

Fajna sprawa, ale to nie będzie trwać wiecznie, rynek żyje własnym życiem, za jakiś czas może być wręcz odwrotnie. Widać to szczególnie na powyższym wykresie, trend się zmienia i bardziej prawdopodobne są spadki niż jakieś większe wzrosty. Dlatego jest to dobry moment, aby się zastanowić nad tym problemem i coś wreszcie zrobić. Bo chciałbym jeszcze długo wykorzystywać obecnie wysoki kurs, szczególnie, kiedy zmieni się trend i złotówka zacznie się umacniać. Może być też wręcz odwrotnie, ale z 3.60 będę zadowolony. I tak wszystko zależy od strategii…

Hedging

Problem ryzyka walutowego dotyka wszystkich, szczególnie firmy, które zmuszone są do dokonywania rozliczeń transakcji w walutach obcych. Oczywiście nie wszyscy to robią. Uważam, że jeśli nie możemy czegoś przewidzieć, a tak jest z kursem walut, to tym bardziej wypada się zabezpieczyć na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń, aby zminimalizować ich negatywny wpływ.

Na rynkach finansowych, i innych z nim powiązanych, gdzie występują przepływy kapitałowe, mechanizm zabezpieczenia przed nadmiernym wahaniem cen określany jest mianem hedgingu. W głównej mierze jest on prosty, polega na (za wikipedią) doborze do portfela aktywów o przeciwnie skorelowanych trendach. Czyli mówiąc prostszym językiem, na posiadaniu w portfelu „przeciwstawnych” aktywów, które będą zachowywać się odwrotnie do zabezpieczanych, aby wzrosty i spadki się wzajemnie bilansowały.

Jakby ktoś szukał teoretycznych i może praktycznych informacji to w sieci na pewno znajdzie ich wiele. Temat poruszał również Michał na swoim jakoszczedzacpieniadze.pl, w przewodniku pod kątem zabezpieczania rat kredytu: Jak zabezpieczyć kredyt hipoteczny w CHF lub EUR przed ryzykiem walutowym?. Warto zaznajomić się z tym materiałem.

Nie chce się wgłębiać w teoretyzmy, a jedynie skupić na praktycznym wykorzystaniu dwóch możliwości, którymi można się zabezpieczyć przed niekorzystnym kursem – opcje i kontrakty terminowe (gpw, forex). Dlatego fajnie byłoby co nieco o tych instrumentach wiedzieć, chociaż jakieś podstawowe elementy.

Na stronach edukacyjnych DM BOŚ-ia można znaleźć obszerne materiały o kontraktach i opcjach. Dobrym początkowym materiałem może być również przewodnik wydany przez GPW – Podstawy inwestowania w kontrakty terminowe i opcje, a nieco bardziej zaawansowanym blog opcjenaakcje.pl zmierzający w kierunku bardziej wykorzystania opcji w budowaniu strategii inwestycyjnych. Choć nieco zbieżnym tematem może być materiał Opcje czy kontrakty terminowe – trzy argumenty. I wiele innych sieciowych materiałów…

Rozpatrywany scenariusz testowy

Dla przykładu reprezentacyjnego, przyjmuję, że ja jako programista wykonuję jakaś pracę – tworzę dzieło, za które zgodnie z umową otrzymam wynagrodzenie w wysokości 10k USD, płatne po 30 dniach od podpisania umowy. Kurs dolara w dniu podpisania umowy, niech będzie to 1 maja, wynosi 3.60. Nie znam kursu z dnia zapłaty – 1 czerwca.

Pierwszy przypadek, podstawowy, przed którym chcę się zabezpieczyć, przedstawia sytuację, gdy niestety dolar tanieje, umacniająca się złotówka spycha wycenę dolara w dół. W dniu otrzymania wynagrodzenia kurs dolara wynosi 3.45 złoty. A ja usilnie chcę zachować kurs z dnia umowy.

Drugi przykład przedstawia sytuację odwrotną, kurs dolara ciągle rośnie i w dniu wypłaty kosztuje 3.80. Tutaj zamrożony kurs zabezpieczeniem z przykładu pierwszego może zniwelować do zera korzystny ruch cenowy, ale mimo wszystko miło byłoby, gdyby udało się cześć zysku zachować.

Zasadnicze pytanie z jakim się rozprawiam brzmi: jak dobrać instrument (mechanizm) i strategię w celu osiągniecia jak najmniejszej starty wynikłej z potencjalnego niekorzystnego ruchu cen dolara (przykład 1) oraz jak największej bonifikaty przy przeciwnym ruchu (przykład 2), a wszystko to przy minimalizowaniu kosztów i ryzyka.

Będę otrzymywał dolary, które będę chciał wymienić na złotówki, więc jedynie taką sytuację biorę pod uwagę w dalszych rozważaniach.

Opcje walutowe

Opcje walutowe to najpopularniejszy sposób zabezpieczania się przed ryzykiem kursowym. Jest to typowy rodzaj kontraktu reprezentującego prawo do zakupu lub sprzedaży określonej waluty po ustalonej cenie w określonym terminie w przyszłości. Prawo to kończy się po terminie na jaki została wystawiona opcja. A nabywca w określonym czasie (zależny od rodzaju opcji) może te prawo zrealizować, ale nie musi.

Pomijając typy i rodzaje, w moim przypadku chcę sprzedać dewizy, więc interesuje mnie opcja sprzedaży – PUT. Jako nabywca opcji, mam prawo do sprzedaży określonej kwoty waluty bazowej po określonym kursie realizacji. Jeśli kurs spadnie poniżej poziomu na który wystawiono opcję to korzystam z prawa i realizuję opcję. A w przeciwnym wypadku, gdy wzrośnie powyżej kursu realizacji, nie podejmuje działania i pozwalam opcji wygasnąć. Większość opcji jest realizowana automatycznie, jesli w dniu realizacji transakcja, do której kupujący opcję ma prawo jest dla niego korzystna.

Odzwierciedlając mój reprezentacyjny przykład testowy, w dniu podpisania umowy nabywam opcję sprzedaży 10k USD o 30-dniowym (miesięcznym) terminie zapadalności z ceną realizacji równą kursowi danego dnia. Ceną nabycia opcji jest premia opcyjna, która jest zyskiem dla wystawcy, a dla mnie kosztem.

Premia wyliczana może być różnymi metodami i sposobami, dochodzą do tego jeszcze potencjalne marże banku lub instytucji, gdzie dokonujemy zakupu. Niestety ciężko znaleźć jasną ofertę opcji, większość instytucji nie prezentuje takich danych jawnie w swoich ofertach, trzeba nawiązać kontakt z konsultantem. Dla przykładu, mam nadzieję odzwierciedlając jak najbardziej rzeczywistość, mogę przyjąć cenę opcji sprzedaży dolara na 0.05 złotego.

Cena opcji dla 10k USD wynosi 500 złoty.

Dla pierwszego przykładu, kurs dolara w dniu zapadalności (wypłaty wynagrodzenia) wynosi 3.45. Kurs spadł poniżej ceny realizacji, więc opłaca się zrealizować opcję. Dochód z realizacji opcji wynosi:

$$10000 \cdot 3,60 – 500 = 35500$$

Zysk z zabezpieczenia kursu opcjami:

\begin{align}
35500 – 10000 \cdot 3,45 = 1000 \tag{x}\\
35500 – 10000 \cdot 3,60 = -500 \tag{y}
\end{align}

Realny kurs wymiany: 3.55

W przypadku drugim kurs dolara w dniu realizacji wynosi 3.80. Jest wyższy niż kurs wykonania opcji, więc nie opłaca się realizować opcji, a wymienić dolary na złotówki po kursie rynkowym. Dochód z takiej operacji wynosi:

$$10000 \cdot 3,80 – 500 = 37500$$

Zysk z zabezpieczenia kursu opcjami:

\begin{align}
37500 – 10000 \cdot 3,80 = -500 \tag{x}\\
37500 – 10000 \cdot 3,60 = 1500 \tag{y}
\end{align}

Realny kurs wymiany: 3.75

Analizując otrzymane wyniki, na zysk możemy patrzeć w dwojaki sposób. Jako zysk w stosunku do bieżącej ceny rynkowej w dniu realizacji transakcji (otrzymania wynagrodzenia) – wariant x – co może określać zysk/stratę w porównaniu do sytuacji, kiedy nie zabezpieczono ryzyka kursowego. Drugie spojrzenie to zysk w stosunku do ceny bazowej (z dnia podpisania umowy) – wariant y – który można potraktować jako zysk/stratę osiągniętą dzięki zabezpieczeniu transakcji w porównaniu do ceny rynkowej.

Niezależnie jak na to popatrzymy, to sprawa jest prosta. Dzięki opcjom, za premie opcyjną, mogę ustawić sobie kurs minimalny (cena realizacyjna), gwarantujący, że w każdym możliwym scenariuszu nie sprzedam swoich dolarów po gorszym kursie. Przy spadku dolara, moja maksymalna strata zostanie zminimalizowana do ceny opcji i niezależnie jak głęboko dolar poleci w dół, starta będzie stała. A dodatkowo przy wzroście kursu nie ograniczam sobie potencjalnych zysków, które zostaną pomniejszone jedynie o koszt nabycia opcji i również będzie to stała wartość, niezależnie jak wysoko poszybuje dolar.

Czy to naprawdę nie jest fajne?

Fajne na pewno jest, ale występuje kilka problemów. Rozglądałem się trochę za dostępnością takowych opcji i niestety dostępność tych instrumentów dla klientów indywidualnych jest znikoma. Co innego jakbym reprezentował firmę (spółkę) lub prowadził działalność. Do tego dochodzą zaporowe kwoty transakcji, w większości banków, bo tam głównie szukałem informacji, minimalna nominalna kwota transakcji zaczyna się od 50k PLN/EUR/USD/waluty bazowej.

Trochę to może ograniczać i nie być realnym sposobem dla jednej lub kilku transakcji. Ale gdy mamy comiesięczne w miarę stałe wpływy, można nabyć jedna opcje pokrywająca kilka wpływów z odpowiednią długością zapadalności i przeprowadzić jedną transakcję na koniec okresu.

Kontrakty terminowe

[text load error…]

Portfel akcji 1Q 2015

Jak szybko ten czas leci, już 3 miesiące mineło, nie tak dawno Nowego Roku, a ja ciągle wspominam swoje rozważania nad zeszłorocznym raportem dotyczącym mojej aktywności giełdowej, a tutaj nadaża się już kolejna okazja do kwartalnego podsumowania mojej udręki z inwestycjami giełdowymi. Ten pierwszy kwartał roku 2015 nie wypadł wcale najgorzej. Mogę nawet powiedzieć, że […]

SaeLog #3: Fake EEPROM

Już od jakiegoś czasu przyglądałem się kodowi zaszytemu w chipie oraz starałem przypomnieć sobie asemblera 8051. Robiąc sobie małą przerwę od analizy firmware, całkiem przypadkiem trafiłem na małą niespodziankę. Po odłączeniu pamięci EEPROM (wyjęcie zworki) już po wykryciu i załadowaniu oprogramowania do układu, nie stwarza żadnych widocznych problemów z softem. Aplikacja się nie wywala i […]

Muzeum Techniki i Przemysłu

W miniony weekend wybrałem się z dziewczyną do Muzeum Techniki i Przemysłu działającego w Warszawie. Na 2 piętrach muzeum zebrano pokaźny zbiór eksponatów i sprzętu dotyczącego historii polskiej techniki i nie tylko. Ponadto oprócz wystaw stałych, muzeum organizuje wystawy czasowe, często z różnych okazji i rocznic. Naprawdę ciekawe, fajne rzeczy można tam zobaczyć, a każdy […]

SaeLog #2: Komunikacja z pamięcią EEPROM

Jedną z pierwszych rzeczy niezbędnych do rozwiązania problemu, a może tylko do poznania mechanizmu działania komunikacji programu z pamięcią EEPROM, jest analiza funkcji, które za to odpowiadają. Obiekt LogicAnalyzerDevice udostępnia dwie metody do służące do tego celu, są to ReadEeprom i WriteEeprom. Wspominałem już o nich w poprzedniej części, ale dopiero niedawno udało mi się […]

SaeLog #1: Intro

Nowe wersje oprogramowania dla analizatora logicznego Saleae Logic mają problemy z obsługą nieoryginalnego sprzętu opartego na prostej aplikacji kostki CY7C68013A, w którym zastosowano większą pamięć adresowaną wordem. Napomknąłem o tym problemie w poprzedniej notce przy okazji testów płytki deweloperskiej z układem Cypressa w roli analizatora logicznego. Obiecałem sobie również, że spróbuje rozwiązać ten problem programowo, […]

Analizator na Lcsoft CY7C68013A Mini Board

Szukając jakiegoś szybkiego narzędzia mogącego zastąpić w działaniu prawdziwy analizator stanów logicznych, trafiłem na wiele modeli klonów, głównie chińskiego pochodzenia, ogólnie znanych producentów tego typu narzędzi, jak Saleaee czy USBee. Większość tych układów (klonów i oryginałów) bazuje na układach Cypressa EZ-USB FX2LP. Drążąc ten temat, znalazłem ciekawą płytkę deweloperską chińskiej firmy Lcsoft, będącej w rzeczywistości […]

Zabawy z dolarem na forexie

Przekonałem się do podjęcia rękawicy i ponownej próby zaprzyjaźnienia się z rynkiem walutowym. W przeszłości, na przestrzeni kilku lat, miałem z tym tematem wiele wspólnego. Kilka podejść już zaliczyłem z rożnymi skutkami, raz się zarobiło, raz straciło, więc bilans jako tako kręcił się wokół zera. Geneza Od jakiegoś czasu obserwowałem osłabianie się naszej rodzimej waluty […]

Portfel akcji 4Q 2014

Wczoraj, a dokładnie kilka godzin temu zakończyła się ostatnia w tym kwartale, ba, a nawet w roku, sesja na warszawskim parkiecie, więc nadeszła chwila na szybkie podsumowanie ostatnich 3 miesięcy. Miesięcy, które nie były takie łaskawe, jak poprzednie, a nawet wręcz rozczarowujące, które finalnie napewno popsują wynik w perspektywie rocznej. Sytuacja na GPW Na GPW […]