Zdobywanie wiedzy: literatura i Internet

W listopadowym numerze EdW, w dziale poczta zamieszczono kilka fragmentów mojego listu jaki wysmarowałem do redakcji. Głównie dotyczył on innych tematów, ale nawiązałem w nim do poruszanych spraw jakie przewijały się w kilku ostatnich numerach. Dotyczyły one materiałów dla poczatkujących, a dokładnie ich braku, małej lub niewystarczającej liczby. W wpisie tym chciałem bliżej się do niego odwołać, a także przedstawić głębiej swoje racje i intencje wraz z odpowiednią ich interpretacją. Bo jak to bywa nie wszystko zawsze udaje się dokładnie przelać w literki, a także, nie wszystkie fragmenty pojawiły się w czasopiśmie, jak również nie wszyscy mają dostęp do tego numeru. A również pozwoli to zachować w mojej pamięci ciekawą korespondencję.

Główny powód listu to temat związany ze Szkołą Konstruktorów, w której zadanie 234 z numeru sierpniowego związane było z szeroko pojętą tematyką radiową. Ale o tym może kiedy indziej, dlatego podobnie, jak redakcja pomijam nieistotne fragmenty. Jest to dobry temat na kolejne przemyślenia…

Swój list zacząłem krótkim przedstawieniem i kilkoma wspomnieniami z młodości, kiedy elektroniką zajmowałem się dużo więcej. A że zbliża się 20-lecie EdW, redakcja zachęca aktualnych i starych czytelników o podzielenie się swoimi wspomnieniami oraz historią dotyczącą czasopisma i elektroniki, ich życiowych zmian jakie zaszły w tym czasie. No i się przypadkiem w tą odezwę wkomponowałem.

Co jakiś czas wpada mi w ręce numer EdW, w których pojawiają się ciekawe zadania w Szkole Konstruktorów. Przypomina mi się wtedy młodość, gdy 10-15 lat temu zdarzało mi się w niej uczestniczyć.

Mógłbym tutaj się rozpisać o tym, jak pierwszy raz wziąłem udział w Szkole Konstruktorów, albo jak zaczęła się moja przygoda z EdW. Moim pierwszym numerem był wakacyjny egzemplarz z sierpnia 1997 roku. Zaciekawił mnie w nim projekt (AVT-2144) Bomby zegarowej. Tak to się właśnie wszystko zaczęło (z EdW ofc!).

Obecnie po tych kilku(nastu) latach przerwy staram się wrócić do elektroniki, co powoli sukcesywnie realizuję. Jako zawodowy programista mający szeroki kontakt z softwarem, niezliczoną ilością kodu, nie tylko wysokopoziomowego, ale często również i maszynowego, odczuwam czasem jeszcze większą potrzebę kontaktu z hardwarem i elektroniką. Próbuję w wolnych chwilach wrócić do tej zabawy i przygody z lat młodości. Świat się zmienia, technika również, liczę że uda mi się połączyć ze sobą te dwa przenikające się światy sprzętu i softu. Niestety, różne obowiązki, brak czasu trochę ograniczają lub opóźniają plany.

To chyba nie jest już nowość, że od jakiegoś czasu zmierzam w kierunku elektroniki. Wielokrotnie o tym wspominałem na blogu. Choć dopiero powoli to następuje, mam nadzieję, że w nadchodzącym roku będzie większe zaangażowanie i wreszcie pomijając jakieś typowe eksperymenty i zabawy, zbuduję coś poważniejszego ;)

Na łamach czasopisma przewijała się od jakiegoś dłuższego czasu dyskusja o nowych materiałach dla poczatkujących. Dosyć znaczna cześć czytelników ciągle się takich domaga, a ta bardziej doświadczona chciałaby częściej widzieć nieco bardziej rozbudowane projekty, niekoniecznie zbudowanych na mikrokontrolerze i kilku dodatkowych elementach. Nie omieszkałem sam przedstawić swojego zdania w tej dyskusji.

Przy okazji chciałabym nawiązać do ostatnich kilku listów napływających do redakcji, wyrażając swoje zdanie. Wiele osób narzeka lub prosi o materiały dla poczatkujących, jakieś kursy etc. Wydaje mi się, że na przestrzeni lat w EdW pojawiło się już wiele takich materiałów i bardzo niestosowne byłoby powtarzanie już „przerobionych” tematów i kursów. Osoby zainteresowane powinny spojrzeć na to przez szerszy pryzmat i spróbować sięgnąć do numerów archiwalnych. Bo naprawdę było dużo ciekawych i pomocnych materiałów dla początkujących. Z tych co sobie przypominam, to były Ośle łączki, Tranzystory dla początkujących, a obecnie MOSFET-y, był kurs BASCOM-a i C dla mikrokontrolerów, obecnie znów pojawia się kurs C, był nawet język maszynowy i assembler pod ’51 (Mikrokontrolery? To takie proste…), były filtry aktywne, były wzmacniacze operacyjne wiele, wiele innych których nie pamiętam.

Starałem się zasugerować, że nie ma potrzeby powielania tych samych tematów, zważywszy na to, że w historii wiele zostało już bardzo ładnie rozpracowanych, szczególnie przez redaktora naczelnego. W archiwalnych numerach, nawet tych odległych, wszakże już 20 lat istnieje EdW, można znaleźć naprawdę niezłą skarbnicę wiedzy.

Ostatnio przeglądałem archiwalne numery z ostatnich 10 lat, z którymi nie miałem styczności za bardzo wcześniej, i mogę powiedzieć to samo. W wielu z nich pojawiło się dużo materiałów i serii artykułów poruszających wybrane zagadnienia, często w dosyć przystępnej formie dla poczatkujących, ale nie tylko. Wiele z tych artykułów poruszało te same tematy, które już nie jednokrotnie gościły na lamach EdW (np. o tranzystorach, czy podstawy podstaw…). To kolejny sygnał i dowód na to, że w archiwach można znaleźć pokaźną dawkę wiedzy. Poczatkujący znajdą coś dla siebie, a oni mogą odświeżyć swoją pamięć, jeśli dłuższy czas mieli przerwę od elektroniki (coś dla mnie).

Ja dokładnie coś takiego planuję, przerobić cały materiał od początkowych numerów, najbardziej osławione kursy o tranzystorach i wzmacniaczach operacyjnych redagowanych przez pana naczelnego i wiele pozostałych, których nazwy ciężko tutaj wymieniać. A dla frajdy zahaczę też o „Oślą łączkę”, będzie niezła zabawa ;) z wielu tych materiałów pozwoli mi odwieźć pamięć oraz posiadaną wiedzę, a przy okazji może i wpadnie coś nowego, co 10-15 lat temu było oczywiste, ale pod tak długiej przewie wyleciało mi z głowy.

W pierwszym roku istnienia EdW już były ciekawe materiały jak Klocki elektroniczne/System projektowania modułowego, będące przedrukami z angielskiego miesięcznika „Everyday Practical Electronics”. Kilka z nich „pomagało” mi w moich pierwszych rozwiązaniach teoretycznych dla Szkoły Konstruktorów. Swoja drogą obecna klasa II i III Szkoły, czyli „Co tu nie gra” i „Policz” również jest bardzo cennym źródłem informacji, gdyż rozwiązania są bardzo dokładnie i wyczerpująco opisywane. Można się z nich wiele dowiedzieć i nauczyć. Polecam.

Niniejszą notatkę zacząłem pisać jeszcze w grudniu, ale teraz mając już numer styczniowy, mogę powiedzieć, że nieco zmieniła się forma III klasy Szkoły Konstruktorów. Na szczęście tylko zmieniła, bo plotki mówiły, że „Policz” zniknie na dobre. Jest to pewnie zasługa czytelników, bo widziałem wiele głosów w obronie tego zadania. Większość była argumentowana zgodnie z moim punktem widzenia – wartościowe materiały edukacyjne, z których można się wiele nauczyć.

Obecnie przed zadaniem do policzenia, znajduje się obszerny wykład teoretyczny dotyczący zadania. Poprzednio nie było takiego wstępu, ale za to opis rozwiązania był również bardzo obszerny i dokładnie wyjaśniający wszystkie aspekty. Taka zmiana może pomoc poczatkującym, bo na pewno wartość merytoryczna się nie zmieniła. Więcej osób będzie mogło wsiąść udział w zadaniu, które teraz mają bardziej dotyczyć podstaw, ale równie tych praktycznych dla każdego elektronika.

Podobną wartość merytoryczna i edukacyjną zawierają innego zadania ze Szkoły – „Co tu nie gra?”, a także inne konkursy – „Jak to działa”… Wszystkie te zadania mają taki sam wydźwięk i przekaz w mojej ocenie. Mimo, że niektóre wydają się trudne, to jednak już same przedstawienie i analiza obszernych rozwiązań oraz opisów jest bardzo cennym materiałem. A już sama próba wzięcia w nich udziału może motywować do szerszego poznania i poszerzenia wiedzy elektronicznej. Niewykluczone, że sam będąc znów prenumeratorem, będę starał się co jakiś czas brać w nich udział.

Wracając do tematu zdobywania wiedzy, być może problem poczatkujących jest brak umiejętności wykorzystywania okazji i działania na własną rękę, bo lenistwo wykluczam. Chociaż kto wie, skoro obecnie wiele osób woli poczekać aż inni zrobią coś za niech i podsuną pod sam nos gotowe rozwiązanie…

Ludzie powinni bardziej wykazywać się samodzielnością i próbować zdobyć wiedzę różnymi sposobami, próbować cokolwiek, niż czekać, aż ktoś Ci poda wszystko na tacy. Kiedyś to trzeba było wypożyczać książki z biblioteki, obecnie w sieci znajdzie się wszystko, nawet książki z minionej epoki. A przecież podstawy i fundamenty się nie zmieniły.

Posiadam kilka egzemplarzy starszej literatury, cześć znalazłem w domu, a cześć zdobyłem nawet całkiem niedawno. Szczególnie zależało mi na tych tytułach, z którymi miałem styczność w młodości, czy to w lokalnej bibliotece, czy innych miejscach, miałem do nich słabość sentymentalną, ale też uważałem je za bardzo dobry materiał.

Do takich książek mogę niewątpliwie zaliczy serię Nuhrmanna „Elektronika łatwiejsza niż przypuszczasz”. Mimo sędziwego wieku informacje jakie w sobie zawierają wciąż są aktualne. Pamiętam również fajną książeczkę o „Prostych radioodbiornikach” ;)

A z racji, że ostatnio zainteresowałem się nieco bardziej tematyka radiową, to sobie sprawiłem kilka ciekawych pozycji pana Wolszczaka. Nawet wpadły mi w ręce jakieś książki z okolic lat ’50 minionego wieku.

Nawet dziewczyna załatwiła mi kilkadziesiąt numerów Radioamatora i Radioelektronika ;)

re_tweet

Brakuje mi kilku książek typu „must have” znanych również jako biblie, czyli „Art of Electronic„, czyli polska „Sztuka Elektroniki” Horowitza, niedawno wyszło 3 wydanie w oryginale. Kiedyś je sam (lub ktoś mi?) sprezentuje, prócz wersji oryginalnej, przydałaby się wersja polska, ale zanim wyjdzie 3 wydanie w rodzimym języku to pewnie dużo wody w Wiśle jeszcze przepłynie. Mam w planach jeszcze kilka innych pozycji.

Z tematyki softwareowej to nie mam za bardzo starych egzemplarzy. Choć kilka książek posiadam, w tym przede wszystkim biblię C++-owca, czyli „Język C++” Stroustrupa posiadam, plus kilka innych jego książek, ale nie są to najnowsze wydanie. Może kolejna pozycja do listy prezentów? :)

[img]

Oczywiście to tylko jakiś tam mały wycinek, nigdy nie uważałem, nadal uważam, że z książek nie nauczysz się programowania, dlatego większość tych pozycji zakupiłem z zamiarem spędzenia czasu przy milej technicznej lekturze. Ewentualnie w celu poznania innych metod, technik, czy samego spojrzenia z innej strony na dany temat. Inne zdanie mógłbym mieć o książkach z elektroniki, choć może niekoniecznie, bo przecież sama lektura i zaznajomienie się z tematem, a nawet opisem jak to działa, niczego nie zmieni, jeśli sam nie zaczniesz myśleć i eksperymentować. Ale to chyba dotyczy każdej dziedziny.

Większość tych pozycji zdobyłem głównie dlatego, ze poruszały intersującą mnie tematykę lub po prostu chciałem je mieć, bo zaliczałem je do wspomnianej kategorii „must have” lub tylko po to, aby w różnych momentach móc do nich sięgnąć po danej informacje.

Ale niezależnie, czy stara, czy nowa książka, literatura nadal jest jednym z najbardziej dostępnych i częstych źródeł wiedzy. Mimo iż obecnie coraz bardziej wypierana przez inne, nowe technologie, czy Internet. A dzięki Internetowi otwiera się całkiem nowy świat…

W czasach obecnych, dzięki Internetowi i wielkim zasobom w nim zawartym, można znaleźć informacje o wszystkim i nauczyć się wiele, aby nie mówić, że wszystko. Na pewno wszystko co wpadnie nam do głowy. Wiedza jest łatwo dostępna, wiele osób dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem (w pełni profesjonalnie) za darmo, trzeba tylko trochę poszukać i popracować…

Żyjemy w ciekawych czasach, dzięki sieci mamy nieograniczone zasoby informacji, wiedzy i nauki. Nieograniczony, szybki i łatwy dostęp musi jednak być umiejętnie wykorzystywany, bo śmieci w Internecie również wiele się znajduje. To nie zmienia jednak faktu, że otwiera to nowe wielkie możliwości.

Prócz elektronicznych wydań różnych czasopism czy książek, nawet tych sprzed minionej epoki, wiele osób dzieli się swoja wiedzą. Niektórzy nawet robią to etatowo, na różne sposoby i w różnej formie, za pomocą słowa pisanego (blogi, wortale, fora), czy za pomocą dźwięku i video (video-blogi, kanały na youtubie).

Sam mam trochę kanałów w swoim czytniku RSS, czy subskrypcji na youtubie. Ciągle nad nimi pracuję i rozbudowuję bazę o nowe znalezione ciekawe materiały. Nie chciałbym tutaj niczego i nikogo reklamować. Ale jeśli chodzi o elektronikę, to na szybko, z czystym sumieniem mogę polecić kanał Dave Jonsa – jego EEVblog jest niesamowity. Dla poczatkujących to wspaniałą robotę w polskiej video-sferze odwala Reduktor Szumu z jego kanałem elektronicznym – RS Elektronika.

Zastanawiam się czy nie warto byłoby stworzyć jakaś podstronę tutaj na blogu, czy na stronie domowej, z linkami do ciekawych stron, blogów i kanałów video o szeroko pojętej technice i technologii, z naciskiem na software, hardware i developing… Ciekawy pomysł wart głębszego przemyślenia.

[Notka ta jest ciągle w edycji, wkrótce powinien zawrzeć wszystkie przemyślenia i dołączyć kilka fotek z mojej starej literatury, która ciągle trzyma poziom jeśli chodzi o podstawy i fundamenty dotyczące elektroniki i radia.]

0 przemyśleń nt. „Zdobywanie wiedzy: literatura i Internet”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *