Wracam do Szkoły (Konstruktorów)!

tech, life • 1356 słów • 7 minut czytania

Oczywiście nie chodzi o typową szkołę, uniwersytet, czy edukację, niepotrzeba mi również nowych kierunków, dyplomów i innych tego typu rzeczy… Wracam do Szkoły Konstruktorów prowadzonej przez redakcję czasopisma “Elektronika dla Wszystkich”.

Idea Szkoły Konstruktorów powstała już w 3-cim miesiącu istnienia pisma i od razu zrobiła wielką furorę wśród czytelników. A z czasem rozwinęła się do 3 klas (różnych typów zadań). Wydaje mi się, przynajmniej dla mnie, że jest ona jednym z głównych powodów, dla których powróciłem do EdW (nie licząc innych artykułów pana redaktora naczelnego). Ma ona bardzo wielki walor edukacyjny, jej misją jest kształcenie (nie tylko młodych) adeptów elektroniki, szczególnie od tej bardziej praktycznej strony. Przez Szkołę przewinęło się wiele osób i wychowała już nie małą rzesze prawdziwych elektroników-konstruktorów.

Głównym zadaniem uczestników jest opracowanie rozwiązania podanego praktycznego zadania (problemu) w postaci układu elektronicznego. Preferowane są rozwiązania praktyczne, modele zbudowanych układów, ale rozwiązania teoretyczne również są brane pod uwagę. W drugiej klasie “Co tu nie gra?” przedstawiany jest schemat układu elektronicznego, a zadaniem uczestników jest wychwycenie wszelkich błędów, usterek i niedoróbek. Natomiast trzecia klasa “Policz” prezentuje zadania wymagające przeprowadzenia obliczeń związanych z jakimś układem elektronicznym.

Rozwiązania teoretyczne mogą być pierwszym krokiem do uczestnictwa w tym wspaniałym przedsięwzięciu. Sam tak zaczynałem. Do dziś pamiętam swoje pierwsze zadanie ze Szkoły, w którym uczestniczyłem. Było to zadanie numer 35 z numeru 01/99, a jego tematem było zaprojektowanie świecącego numeru domu z diodami LED. Miałem wtedy 15 lat i po raz pierwszy odważyłem się spróbować sił w Szkole Konstruktorów, jak to ująłem w prologu listu. Przedstawiłem dwa układy, bazujące na 555 i liczniku 4017. Później było już z górki, co jakiś czas brałem udział w kolejnych zadaniach. Do dziś mam rękopisy wysyłanych wtedy zadań.

szkola-konstruktorow-prace

Kiedyś powinienem je przetworzyć na wersje elektroniczne i gdzieś wrzucić.

Oczywiście większość moich rozwiązań była teoretyczna, z braku czasu (choć miałem go mnóstwo, patrząc na to co jest teraz) i dostępu do części, nigdy nie udało mi się praktycznie ich przetestować. Ale ile wtedy się nauczyłem próbując samemu sklecić schemat własnego układu, dobierając elementy, projektując poszczególne bloki układu… Może w ramach zabaw i rozrywki uda mi się co ciekawsze konstrukcje zbudować. Wiele z nich zawierało jakieś błędy lub niedoróbki, które usprawiedliwiał mój młody wiek…

Nadszedł taki czas, że postanowiłem, w miarę swoich możliwości czasowych, powrócić do Szkoły i starać się brać czynny udział w co ciekawszych zadaniach. Od dłuższego czasu już o tym myślałem. Prawdopodobnie jednym z impulsów było zadanie 234 związane z tematyką radiową (do tego zadania wrócę kiedyś w osobnej notatce). Wspominałem o tym przy okazji wpisu Zdobywanie wiedzy: literatura i Internet, gdzie prezentowałem kilka swoich przemyśleń i fragmentów ciekawej korespondencji jaką przeprowadziłem z Redaktorem Naczelnym. Korespondencja ta była nawet nieco dłuższa i nie wszystko co chciałem wtedy zamieścić, czy zacytować, szczególnie w tematyce Szkoły Konstruktorów, pojawiło się w tym wpisie. Liczyłem, że temat Szkoły poruszę później. No i poruszyłem go dopiero teraz.

A dodatkowym impulsem, że temat ten powrócił właśnie teraz, jest fakt, że moje pierwsze rozwiązanie, po tych kilkunastu latach przerwy, wreszcie zagościło na łamach bieżącego (listopadowego) numeru EdW. I od razu z wielkiego kalibru, bo jako pierwszy mój fizyczny model w Szkole, od razu zdobył szansę na publikację. Prawdopodobnie po przerobieniu prototypu, projekt zostanie opublikowany, być może nawet jako okładkowy. To dla mnie wielkie wyróżnienie i satysfakcja. Choć układ z punktu widzenia elektronicznego jest bardzo prosty to porusza temat IoT i modułów WiFi. O tym napiszę więcej przy następnej okazji.

Wracając do tematu Szkoły, zapowiadane zmiany pod koniec roku związane z małą przebudową czasopisma, a dokładnie 2 i 3 klasy Szkoły trochę mnie zasmuciły. Wyraziłem swoje obawy w jednym z listów (przy okazji).

[…] trochę zasmuca mnie wiadomość, że prawdopodobnie “zerówka” zastąpi 3-cią klasę - “policz”. Nie żebym coś miał dla początkujących i materiałom dla nich dedykowanym, jeśli jest zapotrzebowanie na zerową klasę, to takowa powinna jak najbardziej powstać, ale nie uważam, że koniecznie kosztem 3tki. Oprócz standardowej klasy Szkoły Konstruktorów prezentującej rozwiązania teoretyczno-układowe “uczniów”, dwie pozostałe klasy, według mnie mają bardziej pogłębioną dydaktyczną misję. Poruszane tam problemy/konstrukcje (zadania) są typowo życiowe, na które można trafić w wielu konstrukcjach. A cała esencja są nie samo branie udziału w konkursie/zadaniu, a obszerny i dokładny opis rozwiązania. Który dopełniony częścią “Tylko dla dociekliwych” jest bardzo dobrym materiałem edukacyjnym, wartym przeanalizowania nawet przez te osoby, które uważają poruszane tam tematy za trudne […]

Nie mniej byłem pewien, że cokolwiek w tej materii się wydarzy, na pewno nie zmniejszy mojego zapału i zainteresowania elektroniką i czasopismem.

Dlatego myślę jakkolwiek się potoczą zmiany w Szkole, na pewno pójdą w dobrym kierunku, nie zawsze da się zadowolić wszystkich, a jak większość czytelników będzie zadowolona to będzie sukces.

Jak się później okazało, wprowadzone zmiany nie były takie złe. Trzecia klasa, czyli “Policz” nie znikła, a tylko zmieniła formę. Była to duża zasługa czytelników, którzy wyrażali swoje opinie w tym temacie. Obecnie, najpierw przedstawiany jest materiał, wykład, a później pojawia się związane z nim zadanie do policzenia. Taka forma mnie jak najbardziej zadowala, o czym nie omieszkałem się poinformować redaktora.

Fajnie, ze Policz nie znikło, a jedynie zmieniło formę, uważam, że takie konkursy “Szkoła, Co tu nie gra?, Policz, Jak to działa?” są wartościowym materiałem edukacyjnym. Ich rozwiązania są obszerne i w pełni tłumaczące dany układ, problem oraz działanie. Niezła dawka teoretyczno-praktycznej wiedzy. Jeśli nawet ktoś nie czuje się na siłach to już sama analiza rozwiązań pozwala czegoś nowego się nauczyć. A próba wzięcia udziału w takich zadaniach, może także pociągać i motywować do samodzielnego zapoznania się z danym tematem, zaczerpnięcia wiedzy i kombinowania.

Wtedy uznałem (miałem już nową prenumeratę), że to idealny mement, aby regularnie lub chociaż w wolnych chwilach, nadal próbować swoich sił w Szkole, w głównym zadaniu lub pozostałych konkursach. I w sumie tak się stało, w miarę regularnie, a ostatnio niestety z małymi opóźnieniami, od początku roku uczestniczę w 2 i 3 klasie. W wielu kwestiach motywuje to do poszerzania i zdobywania wiedzy, szczególnie w przypadku trafienia na nieznane lub nie wykorzystywane do tej pory elementy czy rozwiązania układowe.

Nie mniej, 2 i 3 klasa, o czym już kiedyś wspominałem, motywuje do poszerzania swojej wiedzy, co idealnie wpasowuje się w moje odświeżanie wiedzy po dłuższej przerwie. A ostatnio nawet zacząłem lekturę Pana artykułów z lat 96-99 o podstawach, więc sukcesywnie wracam na dobre tory.

Bardzo chciałem powrócić do głównych zadań szkoły, ale postawiłem sobie pewien warunek, aby nie robić nie potrzebnych konstrukcji czy układów, których sam nie wykorzystam w praktyce. Czasowo i tak bym nie wyrabiał. Dlatego, liczyłem na to, że pojawi się ciekawa tematyka w zadaniach, która w jakimś stopniu będzie się pokrywać z moimi zainteresowaniami i potrzebami projektowymi. Wtedy jest szansa wzięcia udziału, zbudowania czegoś wartościowego lub chociaż przeprowadzenia eksperymentów, których wyniki będę mógł wykorzystać we własnych planowanych konstrukcjach.

Fajnie jakby udawało się znaleźć więcej czasu i “pobawić” się w Szkole Konstruktorów, szczególnie, gdy zadania w jakimś stopniu powiązane są z zainteresowaniami lub planowanymi projektami.

A takich zadań na przestrzeni tego roku było dosyć dużo. Ostatnio co miesiąc pojawia się coś, co mi odpowiada, znajduje się w kręgu moich zainteresoań lub planów projektowych. Z braku czasu z kilku musiałem już zrezygnować. Za to do wszystkich miałem jakieś ciekawe pomysły. Ale dopiero zadanie z przekaźnikami bistabilnymi, a dokładnie zachęcony wstępem do numeru sierpniowego o możliwym opóźnieniu rozwiązania głównego Szkoły, wreszcie zmusiło mnie do mobilizacji i działania.

Dodatkową motywacją było kilka punktów zebranych za różne moje ciekawe pomysły i idee do poprzednich zadań. Ale żeby dla mnie nabrały one wartości, musiałem zrobić wreszcie praktyczną realizacją i to się udało. Zaowocowało to kolejnymi 7 punktami w bieżącym rozwiązaniu.

Oczywiście gra nie toczy się o same punkty. Nie o to się tutaj rozchodzi. To poniekąd efekt uboczny, ale też bardzo ważny i motywujący, bo za wyniki warto nagradzać. Dla mnie to przede wszystkim radość z tworzenia, edukacja i doskonalenie swoich umiejętności oraz realizację pomysłów i szalonych idei ;)

Obecnie znów borykam się z czasowym wyrobieniem, dlatego z kilku zadań muszę zrezygnować. Ale obiecałem sobie, że będę działał i żadne wymówki nie wchodzą w grę. Chcę jak najwięcej swoich planów i pomysłów zrealizować, niekoniecznie w ramach Szkoły.

[Cytowane fragmenty, są mojego autorstwa, pochodzą z różnych korespondencji z redakcją i redaktorem naczelnym, przy okazji kontaktów związanych ze Szkołą Konstruktorów.]

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

/dozwolony markdown/

/nie zostanie opublikowany/