Supercharger SV-123: naprawa joysticka

Dawno temu przytaszczyłem do stolicy mój stary komodorek w celu uruchomienia, eksperymentów i kilku sprzętowych (głównie) projektów. Z kilku względów dokupiłem magnetofonik i joysticka. Ale QuickJoy Supercharger SV-123 zakupiony na allegro nie do końca był sprawny. Jak dobrze pamiętam miał problemy z przyciskami „fire” (teraz zgaduję). Ale z braku czasu i problemów z rozebraniem, temat leżał dosyć długo odłogiem.

supercharger-sv-123

Miałem problemy z rozkręceniem, śruby się zapiekły w plastiku, a główki okręcały, że coraz bardziej problem się nasilał. Odwiedzając rodzinę, miałem nadzieję na wykorzystanie cięższego sprzętu i ewentualne rozwiercenie śrub lub ich główek, co miało pomoc w rozbiórce na części pierwsze obudowy. Ale na szczęście z udziałem odpowiedniego sprzętu i ręki, finalnie udało się zmasakrowane śrubki odkręcić (dzięki tato!). I dobrać się do środka.

Sprawa okazała się prosta, jeden z przewodów od rączki został urwany przy połączeniu z płytką bazową, przez co przyciski „fire” nie reagowały. Urwanym kabelkiem był czarny, podłączenie masy do styków. W Commodore C64 jak i innych 8-bitowcach, dżojstiki były cyfrowe i odpowiedni ruch, czy akcja odbywała się po zwarciu linii sygnałowej do masy.

Po takiej iście skomplikowanej operacji naprawy sprzętu, a trochę wymagało to gimnastyki, za odsysacz i plecionkę służył kawałek przewodu linki miedzianej, a lutownica to stara poczciwa transformatorówka (nie będę taszczył przez pół Polski sprzętu w pociągu ;), pomyślałem że to dobry moment, aby zrobić mały reverse engineering i odtworzyć sobie cały układ elektroniczny zawarty w środku. Wszakże do opcji Auto-Fire dorzucono dedykowany generator zbudowany na kilku tranzystorach, więc nie było to tylko kilka przycisków połączonych z wtyczką.

Po kilkunastu minutach powstał pierwszy szkic, później małe poprawki, poprzekładanie różnych elementów i połączeń w celu lepszej czytelności i powstała finalna wersja.

Niestety oznaczenia tranzystorów były szczątkowe, jedynie pierwszy tranzystor T1 (oznaczenia na potrzeby schematu, płytka nie zawiera żadnych oznaczeń) udało się bezproblemowo zidentyfikować jako S9014. Pozostałe wydają się być tymi samymi, choć na T2 lekko można dostrzec kontury S951… ale ciężko jednoznacznie stwierdzić. Z tych powodów na schemacie oznaczyłem wszystkie podobnie, za T1, jako general purpose n-p-n. Mam nadzieje, że na podstawie analizy uda mi się to później rozszyfrować.

W sumie od początku można było się domyślać, że układ będzie zawierał prosty generator, ale byłem ciekawy jego działania. Wygląda na jakaś minimalną wersję, choć nie do końca udało mi się zidentyfikować jego układ. A jakaś głębszą analizę działania nie miałem jeszcze czasu. Gdy takową dokonam wolnej chwili i wynikną z niej jakieś zmiany dotyczące tranzystorów, to naniosę poprawki na schemat.

Trochę miałem problemów i obaw z rozszyfrowaniem działania przełącznika suwakowego. W końcu miał po 5 wyjść na każdą sekcję. Ale okazało się że to typowy mechanizm stosowany w 3 pozycyjnych przełącznikach, gdzie zwierane wyjścia 1-3, 2-4 itd. Na schemacie prosta wersja, która jaka najjaśniej miała przedstawiać połączenia w poszczególnych stanach przełącznika. Fizycznie pozycje są nieco inne niż na schemacie, domyślna, czyli środkowa, odpowiada za tryb C64, prawa za tryb CPC646, a lewa za włączenie funkcji AutoFire.

Zgodnie ze schematem, w trybie dla Commodore (Amiga i kilka innych) oba przyciski połączone są do tego samego wyjścia. W tych mikrokomputerach było tylko jeden sygnał dla klawiszy. Inaczej było w Amstradach (CPC464), które posiadały większą ilość takich sygnałów i właśnie 7 linia w tym sprzęcie pełniła taka rolę. W pozostałych komputerach dostępne tam było napięcie zasilania 5V o dopuszczalnej wydajności 100mA (w niektórych źródłach podano 50mA). Napięcie to jest używane do zasilania generatora dla AutoFire, które w pozycji 3 podawane jest na układ generatora, a jego wyjście steruje linią sygnałową przycisku. Z tego powodu AutoFire działa tylko z Commodore i jemu podobnymi.

Zestawianie i szczegółowe różnice pomiędzy wyprowadzeniami Control Portów dla joysticków w w najpopularniejszych mikrokomputerach można znaleźć na IndividualComputers: DB9-Joystick.

Pobieżne oględziny i testy mówią, że wszystko powinno działać, ale tego mogę być pewny dopiero po podłączeniu do dedykowanego sprzętu. Może jak wrócę do Warszawy to postaram się o prosty układ do testowania dżojstików. W sumie kilka diod, gniazdo i zasilanie, i można łatwo przetestować podejrzany sprzęt. A, mój drugi joy też ma jakieś problemy, a może zaopatrzę się w jakiś nowy, a on również może nie być w stu procentach sprawny, jak to na sprzęt w starszym wieku…

Przed samą naprawą odłączyłem cześć górną od głównej płytki, abym mógł oddzielić wszystkie elementy obudowy i je dokładnie wyczyścić. Chyba kiedyś czymś przypadkowo zalano joya, bo trochę się kleiły niektóre jego fragmenty w środku, można na zdjęciach zauważyć również ślady rdzy na metalowych elementach. Po kąpieli, lutowaniu, szybkim spojrzeniu i testach, można całość skręcić i poskładać do kupy.

I dżojstik gotowy do działania. Czeka tylko na uruchomienie całej reszty i można w coś pograć na starym 8-bitowcu, wspominając zabawy z dzieciństwa!

3 przemyślenia nt. „Supercharger SV-123: naprawa joysticka”

    1. Dokładnie prezentuje to schemat. Elementy z „rączki”, czyli przyciski „fire” połączone są z główną płytką za pomocą 3 przewodów: czarny, biały, czerwony. Na płycie głównej połączone one są z przyciskiem wyboru trybu pracy. Zależnie od położenia jego styków, oba przyciski połączone są razem do wyjścia 6 (C64) lub jako osobne do wyjść 6 i 7 (CPC464).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *