Moja przyszła emerytura

Zbliża się 30-stka, to już najwyższy czas, aby zadbać o swoją przyszłość emerytalną, dlatego powziąłem odpowiednie kroki i skorzystałem z możliwości III filaru - IKE.

Dlaczego?

Jednym z głównych powodów tego przedsięwzięcia jest obecna sytuacja panująca w naszym kraju: zbliżająca się zapaść finansów publicznych oraz systemu ubezpieczeń społecznych (głównie emerytalnego). A przygotowywany demontaż OFE, okrzyknięty mianem "skoku na kasę" przepełnia czarę goryczy.

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jesteśmy zgodni co do tego, że na państwową, ustawową emeryturę nie ma co liczyć. Z tego co dostaniemy, niektórym może być naprawdę ciężko zaspokoić minimalne, podstawowe potrzeby egzystencjalne. A szacuje się, że będzie tego w okolicach 30% naszych średnich zarobków (ciekawe jak ma się to to ratyfikowanej przez Polskę Konwencji nr 102 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej minimalnych norm emerytalnych, w której artykuł 65 mówi o minimalnie emeryturze, która powinna wynosić przynajmniej 40% uprzednich zarobków uprawnionego). A to wszystko, o tyle, o ile ZUS przetrwa następne 30 lat. Nie nastraja to optymistycznie...

Nasze Państwo, a raczej Rząd mówi nam wprost: "Albo sobie sam uzbierasz, albo będziesz żył na skraju nędzy!"

Ja już zacząłem oszczędzać na swoją przyszłą egzystencję, bo nie wierze w państwowy socjal. Ty również powinieneś. Niestety w Polsce, na tle Europy mamy marny wskaźnik reprezentujący oszczędzanie, a co dopiero mówić o oszczędzaniu na przyszłą emeryturę. Ponad połowa Polaków w ogóle nie oszczędza, a Ci którym to się udaje, to jakieś sporadyczne wyskoki, małe kwoty. Większość może powiedzieć, że nie ma z czego. Rozumiem, jakiś odsetek żyje poniżej minimum, od pierwszego do ostatniego miesiąca, ale znaczna cześć ma zbyt wysokie „mniemanie”, brak wiedzy finansowej, wysoką inflację prowadzonego życia, "bo mi się należy", "bo mnie stać", czy wzmożony i niekontrolowany konsumpcjonizm, a wystarczy niewiele, kilka zmian i dobrych nawyków, aby polepszyć swoje finanse domowe...

Moja strategia

W moim przypadku samo oszczędzanie to za mało. Nie liczę na pomoc państwa. Sam lepiej bym o siebie zadbał. Ale oszczędzanie i dorzucanie do państwowego systemu kasy jest bezsensu i nieekonomiczne. Dlatego wypada zoptymalizować tę "daninę" emerytalno-ubezpieczeniową. Ten obowiązkowy, ukryty podatek płacony jest przez każdego pracującego człowieka w naszym kraju. I to najwyżej oprocentowany, bo aż blisko 50% (30% z pensji pracownika, reszta to koszty pracodawcy). A płacić go trzeba, nie da się "wypisać" z ZUS-u, czy zrzec przyszłych świadczeń. Dlatego jedynym wyjściem jest jego optymalizacja, na przykład przechodząc na różne konfiguracje z kontraktami, czy umowami cywilnoprawnymi. Oczywiście tracimy wtedy większość przywilejów oferowanych przez Kodeks pracy. Ale z drugiej strony możemy zapomnieć o ZUS-ie i odprowadzać tylko PIT (umowa o dzieło) lub obniżyć składki zusowskie do minimum (umowa zlecenie, praca nakładcza, kontrakt).

Potrzeby

Mi osobiście zależy jedynie na ubezpieczeniu zdrowotnym, jakie by niebyło. Bo jak jest każdy wie, ale mimo wszystko w nagłych wypadkach może być zbawienne. A składka ta, przy dobrowolnym ubezpieczeniu pożera kilka stówek, a przy procencie z wynagrodzenia kilka razy więcej. Trochę bez sensu, czy zarabiając więcej, potencjalne ryzyko choroby, czy problemów zdrowotnych jest większe, niż u osób zarabiających mniej? Zapewne nie.

Pracując przez kilka lat, przy średnim wynagrodzeniu panującym w branży, na opiekę zdrowotną wpłynęło kilkanaście tysięcy (pewnie uzbierałoby się na jakąś operację), a przez ten czas nie miałem okazji skorzystać ze służby zdrowia (na szczęście). Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem u lekarza, przez ostanie 5 lat na pewno ani raz. A wcześniej może zdarzyło się skorzystać z prywatnej opieki medycznej. Wiec teraz pozwolę sobie płacić niskie składki. I jeśli ktoś uważa, szczególnie Ci, którzy płacą na ubezpieczanie zdrowotne "normlane" składki, że ich okradam lub czują się pokrzywdzeni, to bardzo mi przykro. Bardzo nad tym ubolewam, ale ja już za siebie i innych zapłaciłem, powinno wystarczyć!

Optymalizacje, czyli niwelizacja haraczu...

Optymalizacje, o których wspomniałem, w konfiguracji umowa zlecenia + dzieło lub zlecenie + zlecenie są powszechnie stosowanym i ciekawym rozwiązaniem. W pierwszej konfiguracji, gdy zlecenie opiewa na niską kwotę, wszelkie składki są niskie, a z drugiej umowy o dzieło jedynym kosztem jest podatek dochodowy, których przy kosztach uzyskania przychodu rzędu 50% jest akceptowalny. A tym samym, tandem cywilnoprawny przy odpowiednim zastosowaniu pozwala nam ograniczyć "daninę" do około 9%. W przypadku drugim, pierwsze zlecenie na niska kwotę pokrywa wszelkie zobowiązania systemu ubezpieczeń społecznych, a drugie zlecenie generuje jedynie dodatkowy koszt w postaci dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego i podatku dochodowego. Co przy całości ogranicza "należności" do około 16%.

Mały przykład dla reprezentatywnej kwoty typowego wynagrodzenia za pracę na poziomie 10k brutto, otrzymujemy około 7k, a 30% idzie do /dev/nulla. Po zastosowaniu optymalizacji - zlecenie 50 złotowe i wytworzenie dzieła o wartości 7,7k wraz z przekazaniem praw autorskich - 30% spada do 9,18%, a nasze wynagrodzenie netto plasuje się na tym samym poziomie.

Ja widać optymalizacje poprawiają sytuacje, jeśli nie zależy nam za bardzo na prawach pracowniczych oferowanych przez kodeks pracy, albo nasza praca idealnie plasuje się w przedstawionej formie zatrudnienia, może warto z niej skorzystać.

III filar

Skoro już wiemy, że warto, a wręcz należy zacząć oszczędzać na przyszłe życie - "na starość", to wypadałoby wiedzieć jak. Idealnie do tego celu nadaje się III filar - oferuje on 3 produkty, z czego 2 są forma indywidualnego oszczędzania - Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) i Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Oba te produkty, w porównaniu do zwykłych inwestycji lub oszczędności w ramach konta oszczędnościowego, bądź lokat, mają tę przewagę, że oszczędzanie to zwolnione jest z 19% podatku od zysków kapitałowych (podatek Belki). A w IKZE dodatkową zachęta podatkową jest możliwość odliczenia wpłat od podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym. Wszystkie te ulgi i zachęty podatkowe służą do zachęcania do dodatkowego oszczędzania na przyszła prywatna emeryturę. Małym mankamentem tych mechanizmów III filaru są niestety limity wpłat, jakie można dokonać na konta w danym roku.

Różnice pomiędzy IKE, a IKZE są niewielkie, głownie dotyczą opodatkowania. Za bardzo nie chce się rozpisywać na tematy techniczne, dlatego zachęcam do zapoznania się z artykułami dotyczącymi tych kont na stronie Moja Przyszła Emerytura, gdzie bardzo przystępnie wyjaśniono wszelkie meandry IKE i IKZE, a także w ciekawy sposób prezentują tematy związane z oszczędzaniem na prywatną emeryturę.

Konta IKE i IKZE mogą być oparte na różnych instrumentach finansowych, dając wiele możliwości. Nie muszą to być lokata czy rachunek oszczędnościowy, konta mogą być prowadzone w innej formie, jak rachunek maklerski, obligacje skarb państwa, fundusze inwestycyjne lub emerytalne, a także ubezpieczenia na życie. To wszytko dzięki temu, że swoja ofertę IK(Z)E mogą oferować różne instytucje finansowe, poczynając od banków, domów maklerskich, a kończąc na towarzystwach inwestycyjnych i emerytalnych, czy nawet firmach ubezpieczeniowych. A to wszystko daje nam wiele możliwości, duży wybór w tworzeniu własnej strategii oszczędzania na emeryturę.

Moje IKE

Ja swoje konto IKE założyłem w ramach konta oszczędnościowego w jednym ze spółdzielczych banków, one oferują obecnie znacznie większe oprocentowanie, niż komercyjne banki. Sam zastanawiałem się nad IKE Obligacje, ale obecna oferta Obligacji Skarbowych nie zachęca - Vincent trochę wykastrował obligacje, więc odpuściłem na razie tę formę. Rozważałem również rachunek maklerski IKE, niektóre dm-y oferują rachunki w formie połączonego IKE i IKZE, osiągając tym samym większe limity, ale na razie brak czasu i doświadczenia odsuwa tę opcję w niedaleka przeszłość. Tak, więc rachunek oszczędnościowy jest idealnym wyjściem - wystarczy raz wpłacić, najlepiej na początku roku, wykorzystując cały limit i zapomnieć ;)

IKZE mówimy nie!

Nie założyłem konta IKZE. Dlaczego? Limit wpłat na te konto obliczany jest na podstawie wymiaru składki ZUS-owskiej, co przy moich optymalizacjach będzie bliskie zeru. To nie jedyny powód, drugim powodem jest obawa przed zapłaceniem większego podatku w przyszłości, bo nie mam gwarancji, że rząd nie podniesie podatków za 20 lat, i nie zapłacę innego (wyższego) podatku niż wyniosła ulga.

Przedstawione wyżej powody, dla których aktualnie zrezygnowałem z IKZE, zapewne odstraszyły także innych, przez co IKZE okazało się fiaskiem i cieszyło się znikomym zainteresowaniem. Prawdopodobnie "wady" te znikną, bowiem szykują się zmiany, które, być może zostaną wprowadzone przy zbliżającej się nowelizacji ustaw systemu emerytalnego związanego z "demontażem" OFE. Ponoć ma być wprowadzony kwotowy limit wpłat i przyjęcie podatku ryczałtowego na stałym poziomie np. 10%. Takie zmiany najbardziej odczuliby Ci zahaczający o drugi próg podatkowy, czyli 32%. Niemniej, gdy takie zmiany zostaną wprowadzone, będę mógł się zastanowić nad IKZE. Zobaczymy...

Jedno konto...

Niestety można posiadać tylko jedno konto danego typu. Ciekawym sposobem i alternatywna do zwykłych sposób inwestowania i oszczędzania może być skorzystanie z możliwości jakie daje założenie kont III filaru na starszego członka rodziny, który nie korzysta z III filaru. Do zalet takiego rozwiązania można zaliczyć większy limit wpłat, zwolnienie z podatku Belki i szybsza wyplata, gdy wykorzystamy IKE osoby bliskiej wieku emerytalnego, jako alternatywną inwestycję. Istotną wadą jest zaufanie i gwarancje do osoby, która prawnie będzie właścicielem konta i środków na nim zgromadzonych. Sprawa warta przemyślenia.
III filar to tylko początek, nie obejdzie się od innych inwestycji w niedalekiej przyszłości i świadomego oszczędzania.

Zakończenie

Na zakończenie jedno zdanie. Widząc problemy obecnego systemu, lepiej samemu działać, niż ślepo wierzyć i podążać za tym, co oferuje państwowy system emerytalny. Bo, jeśli już coś da, to niewiele, a żyć trzeba będzie. Od nas zależy tylko w jakich warunkach...

Przy okazji, będąc jeszcze w temacie, polecam książkę Gwiazdowskiego "Emerytalna katastrofa i jak się chronić przed jej skutkami", choć sam jej jeszcze nie przeczytałem (prócz fragmentów), wydaje się ciekawa i może otworzy niektórym ludziom oczy...

3 przemyślenia nt. „Moja przyszła emerytura”

    1. Chodza takie sluchy, ale wtedy to juz bedzie polski Cypr ;)
      Mimo wszystko, jakby nie patrzec, w przeciwienstwie do I i II filaru, kasa na III jest moja prywatna wlasnoscia, a nie jak w ZUS i OFE publiczna. A gdy do tego dojdzie, to mam nadzieje, ze zostanie wzniesiony bunt i rewolta!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *