Wymiana bezpiecznika termicznego w opiekaczu

tech • 1174 słowa • 6 minut czytania

Sprzęt i narzędzia zawsze psują się w najmniej oczekiwanych momentach, akurat zawsze gdy chcesz go użyć lub w czasie, gdy już z niego korzystasz. To dotyczy różnorakiego sprzętu, niekoniecznie elektronicznego czy elektrycznego. Pech chciał, że ostatnio padło mi coś z AGD - opiekacz (tudzież toster) Turbo model TV-1150W. W czasie robienia tostów, już w połowie drogi, nagle przestał działać (grzać), a kontrolne lampki zgasły. Pomyślałem, że musiał paść termostat lub bezpiecznik termiczny, a sądząc, że być może nie jest to jednorazówka (bezpiecznik), więc po ostudzeniu spróbowałem uruchomić ponownie, lecz nadal “dupa” była zbita…

W takim wypadku nie pozostało mi nic innego jak rozebrać i zajrzeć do środka. Oczywiście sprzęt musiał swoje odleżeć w kolejce, aż szanowny inżynier znajdzie czas na zabawę. Pewnego dnia nadeszła ta długo oczekiwana chwila, więc zabrałem się do roboty. I na “dzień dobry” mały “wkurw”, bo ktoś wpadł na genialny pomysł, aby zastosować niezbyt popularny typ wkrętów do pokrywki (puszki) połączeniowej z kablem sieciowym. Zgaduję, że to w ramach zabezpieczeń przed niepowołanymi rękami, no ale bez przesady!

[gallery]

Po tabliczce znamionowej wyłania się typowy paskudny chwyt marketingowy. Po nazwie (numerze) modelu, można by sugerować, że jest to oznaczenie mocy, a w rzeczywistości nie ma to z nią nic wspólnego. Moc urządzenia to tylko 750W, a nie spodziewany ponad 1kW. Przy kupnie chyba tego nie zauważyłem, a nie przypominam sobie, żeby jasno było to specyfikowane, a domyślam się, że liczyłem na coś w okolicach 1kW.

W środku można znaleźć kilka typowych komponentów elektrycznych połączonych razem w prosty obwód. W większości sprzętów AGD budowa elektryczna jest bardzo prosta, oczywiście dopóki nie ma jakiś fikuśnych opcji i bajerów wymagających rozbudowanej elektroniki lub mikrokontrolera.

[gallery]

Na początku poczułem się trochę zdezorientowany i nie mogłem zdiagnozować problemu, ani też znaleźć bezpiecznika termicznego. Był on ukryty w koszulce, przyczepiony do metalowej wewnętrznej części obudowy, a myślałem, że to tylko koszulka zabezpieczająca przewód fazowy ;)

Po głębszej analizie i rozrysowaniu wszystkich połączeń, wszystko nagle stało się jasne. W urządzeniu zastosowano bezpiecznik termiczny na 240°C i to on uległ uszkodzeniu. Termostat bimetaliczny normlanie zamknięty produkcji firmy KSD o dziwnym oznaczeniu KSD1 (którego nie udało mi się znaleźć w sieci) prawdopodobnie na temperaturę 170 stopni. Typu grzałek nie udało mi się do końca rozszyfrować, wygrawerowane na nich oznaczenie wydaje się być napisem KTC-11, choć liter nie jestem pewny. Są one połączone szeregowo, ich znamionowe parametry to 115V i moc 375W, co dokładnie odpowiada mocy urządzenia.

Przewody w dolnej części są tak krótkie, że ciężko cokolwiek zrobić, na szczęście wszystko połączone jest konektorami i łatwo daje się rozłączyć. Choć za pierwszym razem nie byłem tego świadomy i ciężko mi się manipulowało, do tego stopnia, że ostre kanty metalowej obudowy trochę uszkodziły izolację jednego z przewodów, o czym przekonałem się w czasie testów.

Wymiana bezpiecznika miała być prosta, liczyłem na bezinwazyjną wymianę bezpiecznika i wykorzystanie złączek, w których były zaciśnięte przewody i nóżki elementu, ale niestety uległy one uszkodzeniu przy rozwieraniu. A że nie miałem nic pod ręką, trzeba było zaopatrzyć się w coś podobnego. Pomysł padł na typowe konektory (złączki) zwane (potocznie) samochodowymi. Zdobyłem kilka w wersji 6.3 i 4.8 mm, a przy okazji dopisując sobie do listy brakujących elementów o jakie musze rozszerzyć swoje zasoby, pozycję z zaopatrzeniem w kilkanaście sztuk poszczególnych rodzajów i wymiarów. Na początku napisałem o tym, że zawsze wszystko się psuje w złym momencie, to także zdaje się potwierdzać w przypadku części i elementów, zawsze ich zabraknie, gdy akurat są potrzebne.

[gallery]

Gdy już udało mi się wszystko poskładać przyszła pora na testy. A do testów pominąłem pełne złożenie, został mi izolacyjny kawałek papieru (lub czegoś podobnego) i 2 małe gumowe elementy, co do których nie mam pojęcia o ich lokalizacji i zastosowaniu, więc akurat one chyba pozostaną nadmiarowe ;)

Pierwsze odpalenie i wszystko działa. Zamykam opiekacz, po chwili syczenie i trochę dymu. Toster zamiera, a ja orientuję się, że zadziałały bezpieczniki w obwodzie gniazdka pod którego podłączałem toster. No to dupa…

twitter.com/malcompl/status/862001504915513344

Jak się okazało po bliższych oględzinach i odsmoleniu przewodów, upalił się jeden z przewodów PE dołączonych do metalowej obudowy. Prawdopodobnie na skutek zwarcia z obudową jednego z przewodów sieciowych biegnących do termostatu. Zauważyłem na nim pękniętą izolację w miejscu gdzie był osmolony. Z tego wynika, że gdy akurat w tym przewodzie przypadła faza, nastąpiło zwarcie z uziemieniem. Dziwne, że nie wywaliło mi różnicówki, tylko zwykłą “eSkę”. Podejrzewam już od dawna, że koleś zajmujący się elektryką przy remoncie mieszkania spier*** sprawę i będę musiał kiedyś to sprawdzić…

[gallery]

No to wypadło mi trochę więcej roboty niż planowałem. Ale bez problemu udało mi się ogarnąć sytuację i przy użyciu znanych już złączek połączyć brakujące połączenia. A za pomocą kawałka koszulki termokurczliwej zaizolować osłonięte miejsce połączeń. Przy okazji zauważyłem, że koszulka owijająca bezpiecznik termiczny również jest dziwnie popękana lub ponacinana, więc dodatkowa koszulka zapewni większe bezpieczeństwo.

Tym razem do testów także wrzuciłem izolowany kawałek tektury, wprowadzający dodatkową warstwę izolacyjną między elementami metalowymi obudowy a resztą przewodów. Całość skręciłem kilkoma wkrętami, na wypadek, jakby znów coś nie wypaliło. Ale na szczęście pierwsze próby zakończyły się pomyślnie. Trochę obawiałem się większych uszkodzeń w sprzęcie, bo jednak z jakiś powodów ten wymieniony bezpiecznik termiczny zadział. A to mogło znaczyć, że być może termostat został uszkodzony.

Niestety nie mam żadnego termometru, abym mógł przetestować działanie termostatu. Dlatego po włączeniu z małym zakłopotaniem oczekiwałem na charakterystyczny dźwięk “odbijania” styków termostatu… i po dłuższej chwili się doczekałem! Termostat zadziałał, odłączając grzałki, a zielona lampka kontrolna poinformowała o nagrzaniu pras. No to mam sukces, zobaczymy jak to się sprawdzi przy zwykłym codziennym używaniu…

Na koniec mogę zamieści kilka słów o samym sprzęcie, reklamowanym jako “5 in 1”, zapewne dzięki dołączonemu kompletu wymiennych nakładek grzejnych, aby można było wyczarować w nim różne cuda. Nie jest to żadna recenzja czy ocena, ale sądząc po wydanej cenie (i tej która dalej utrzymuje się wysoko) liczyłem, że będzie to nieco lepszy sprzęt. Może tak jest, ale płytki grzejne są, mówiąc szczerze, “shitowe”, warstwa teflonu szybko z nich złazi. Reklamując je dostałem nawet jedną nową parę, ale ich jakoś była taka sama… czyli słaba. Ale używając głównie tych do tostów, pozostałe są jak “nówki sztuki” i trzeba będzie kiedyś je wykorzystać.

A można było kupić jakiś “NoName” sprzęt z marketu za 30-50 złoty, a nie kilkukrotnie droższy, który wcale “dupy nie urywa”. Była nawet opcja kupna nowej tańszej wersji, forsowana przez moją dziewczynę, aby zmotywować mnie do działania, bo nie mogłem znaleźć czasu by potwierdzić moją teorię i wymienić bezpiecznik termiczny…

[dodano 2017-05-13 20:15]

Po kolejnej testowej i zarazem użytkowej pracy urządzenia nabrałem pewności, że wszystko działa dobrze. Termostat reaguje poprawnie, a tosty wychodzą wyśmienite. Obawiałem się trochę tego, że rurka termokurczliwa izolująca bezpiecznik termiczny, a tym samym mająca bezpośredni kontakt z metalową częścią obudowy, która nabiera dosyć dużej temperatury, może ulec uszkodzeniu, odkształceniu, czy roztopieniu.

Na początku wydobywał się ze środka taki dziwny zapach, co mogło świadczyć właśnie o takiej sytuacji. Ale chyba przekazywanie ciepła między grzałką a aluminiowymi prasami grzejnymi jest całkiem niezłe, bo właśnie zerknąłem pod maskę i wygląda wszystko w porządku. Izolacja termokurczliwa nawet nie naruszona. Można naprawę uznać za zakończoną sukcesem ;)

Komentarze (4)

Grzesiek avatar
Grzesiek
20210331-120708-grzesiek

Dzięki za dobrą wskazówkę przy naprawie swojego opiekacza (:

Piotr avatar
Piotr
20210331-235110-piotr

Ją również dziękuję za wpis.

Mam opiekacz Tesa w którym też właśnie poszedł bezpiecznik. Kiedyś go czyściłem, no i się teraz zastanawiam czy sam go przy okazji zepsułem, czy to jednak coś innego.

Bezpiecznik znalazłem (też był “ukryty” w izolacji, to przez kilkanaście minut miałem mindfucka jak może zwykły przewód nie przewodzić) no i teraz szukam w internecie możliwych powodów przepalenia. Wygląda, że będę musiał się termostatowi przyjrzeć, tak więc dziękuję za podpowiedź.

Przy okazji fajnie się dowiedzieć, że te elementy można rozłączyć, a nie się takim wielkim spaghetti kabli bawić.

Rafał avatar
Rafał
20211018-141116-rafal

A można ten bezpiecznik całkowicie wyciąć i połączyć kabel na krótko?? Pytam bo nie zajmuje się elektroniką i nie mam takich bezpieczników termicznych.

Malcom avatar
Malcom
20211018-185528-malcom

Oczywiście można wszystko ;)

Niemniej, nie polecam takiego zabiegu ze względów bezpieczeństwa. Bezpiecznik chroni przed nadmiernym wzrostem temperatury i zabezpiecza urządzenie oraz jego otoczenie w sytuacji awaryjnej. W przypadku nawalenia termostatu, mogłoby dojść do przegrzania urządzenia, stopienia jego obudowy i pożaru, czy innej tragedii…

W ostateczności nie pozostawiałbym tak podłączonego urządzenia bez stałego nadzoru.

Dodaj komentarz

/dozwolony markdown/

/nie zostanie opublikowany/