Stacje lutownicze Zhaoxin

Z tygodniowym opóźnieniem odwiedził mnie dziś Mikołaj. Nic nie szkodzi, że w tym roku nie trafił do mnie o czasie i zaliczył małe spóźnienie... pomijając to, że pobrał mi kasę z konta na poczet mojego prezentu i dla niepoznaki przebrał się w kuriera… to ważne jest jednak to, że paczka z nowymi zabawkami już do mnie dotarła. A w niej znalazłem małe wyposażenie do mojego ciągle budowanego warsztatu/laba...

Z paczki wyłaniają się stacje lutownicze znanej w Polsce chińskiej firmy Zhaoxin. Jak widać na załączonym obrazku, dwie to typowe 936-like stacje kolbowe, a trzecia to 958-mka na gorące powietrze, czyli typowy hot-air.

Od dawna myślałem o zdobyciu jakieś prostej i dobrej stacji lutowniczej. A ostatnio nawet zacząłem odczuwać brak takowego sprzętu, gdy moja niskobudżetowa no-name-owa kolbówka na 230V zaczęła sama się grzać bardziej niż grot. Utrudniało to znacznie wszelkie zabawy z lutowaniem, choć ostatnio za często ich nie było.

Na mojej wishliście znajdował się takowy sprzęt od dawna i mógł to być trafny prezent urodzinowy. Ostatecznie jednak musiałem wziąć sprawy w swoje ręce i wysłać list do Mikołaja ;)

Jako bonusik, prócz stacji, znalazłem też w pudle wielkie szkło powiększające. Lupa z wbudowanym podświetleniem na ramiennym wysięgniku. Przydatna rzecz, szczególnie, że na starość wzrok się psuje i powoli nawet standardowe przewlekane elementy wydają mi się jakoś nienaturalnie małe... a co dopiero powiedzieć o zabawach z ręcznym montażem powierzchniowym...

Długo szukałem odpowiedniej, bo miałem kilka wymagań. Z mechanicznego punktu zależało mi na budowie ze sprężynami w ramionach, bo ponoć te bez to taki słaby chłam nie trzymający pozycji lub szybko zużywający się mechanizm. A takie tylko znalazłem z powiększeniem 5 dioptrii i lampą świetlówkową, zamiast poszukiwanych 8d i LED-ach. Ale to inny temat...

...

Wracając do moich nowych nabytków, nasuwać się może wiele pytań... why?!... chociażby takich jak te kilka podstawowych:

  • Dlaczego tania chińska stacja?
  • Dlaczego akurat Zhaoxin?
  • Czemu nie coś lepszego z wyższej półki (jakościowej i cenowej)?

Odpowiedzi na te pytania mogłaby być równie szybkie co proste - czemu nie? lub bo tak!. W rzeczywistości jednak to trochę bardziej skomplikowany temat warty szerszego wyjaśnienia.

Poruszając temat chińskich niskobudżetowych stacji lutowniczych, trzeba pamiętać, ze 90% produktów podobnie do siebie wyglądających, z magicznym numerkiem 936 (lub zbliżonym) w nazwie to w rzeczywistości klony japońskiego Hakko 936 lub klony kolejnych klonów tej stacji. To samo dotyczy hot-air-a, ale tutaj nie wiem jaki był wykorzystany pierwowzór, choć stacje z numerkiem 958 są zbliżone do siebie wyglądem i funkcjonalnością. Podobnie jak wszelkie inne dostępne modyfikacje i konfiguracje tych stacji (np. 2 w 1).

Większość tych chińskich produkcji być może "trzaskana" jest nawet w tych samych fabrykach, z tych samych elementów, a zmieniają się tylko logotypy i/lub płyty czołowe. Chińskie realia...

Dlaczego więc w takiej sytuacji zadecydowałem się na chińskie stacje? Bo jest tania i w większości spełnia swoje podstawowe wymagania, oczywiście jeśli chodzi o stacje do użytku czysto amatorsko-hobbystycznego. A jeśli dobrze się wybierze i (lub) trafi to nawet jakość wykonania może być znacznie lepsza niż początkowo mogłoby się wydawać. Dlatego głównym powodem jest atrakcyjny stosunek ceny do jakości. A jak nawali to w tej klasie cenowej można pozwolić sobie na kolejny egzemplarz i działać dalej.

Problemem może być jednak wybór "producenta". Niektórzy tak szybko się pojawiają jak szybko znikają, ale kilka nadal się trzyma - Zhaoxin, Yihua, WEP, Repro, Aoyue, Atten... oferując podobny asortyment. Od czasu kiedy po raz pierwszy pojawiły się klony 936 minęło już trochę czasu i dzięki dużej konkurencji poprawiła się jakość wykonania i cena. Choć nadal można trafić na totalny szajs, to jednak większość obecnie oferowanych produktów to już znacznie bardziej dopracowane konstrukcje luźno bazujące na oryginalnym pierwowzorze.

Niemniej warto przed zakupem zrobić jakiś research. Wiele różnych opcji i recenzji można znaleźć w Internecie, chociażby na polskiej elektrodzie, czy innych serwisach. Czasami można trafić na zdjęcia wnętrza i różne testy, co powinno w jakimś stopniu pomóc w wyborze egzemplarza.

Najbardziej znanym materiałem przedstawiającym jeden z klonów 936 produkcji Yihua jest filmik Dave-a z EEVblog: EEVblog #596 - World's Cheapest Soldering Station - Yihua 936, który ukazuje wszystkie mankamenty takiego sprzętu:

Ten materiał mnie nieco uprzedził do wyrobów Yihua, więc gdy zacząłem rozglądać się za stacją od razu dorzuciłem tego producenta, mimo, że w sieci natrafić można na wiele pozytywnych opinii na temat wyrobów tego chińskiego producenta.

Niemniej moje oczy skierowały się w stronę Zhaoxina, znanego głównie z produkcji zasilaczy. Choć nie ukrywam, że też się bałem tego co mogę zastać w środku urządzenia. Ale po przejrzeniu kilku opinii i materiałów przekonałem się, że jest dobrze, a przynajmniej lepiej niż to było w egzemplarzu Yihua na jaki natrafił Dave.

Dobrą recenzję wraz z widokiem na bebechy, co mnie najbardziej interesowało, znalazłem w materiale 12voltvids: Zhaoxin 936D solder station review i to mnie ostatecznie przekonało:

Wygląda na to, że stacje Zhaoxina prezentują się dobrze, w tym solidne wykonanie, dobra jakość i przystępna cena. To właśnie miało decydujące znaczenie przy wyborze tej marki, i taka też może być odpowiedź na pytanie czemu akurat ta chińska marka mnie zainteresowała.

A skoro zdecydowałem się na Zhoxina 936 to nie było innego wyboru przy hot-air-ze i do kompletu wybrałem 858D. Jestem przekonany, że Zhaoxin 858 również mnie nie zawiedzie co do jakości wykonania i będzie ona na podobnym poziomie co model 936. Aczkolwiek jeszcze nie miałem okazji testować a co dopiero zaglądać do środka nowo nabytego sprzętu. Ale prędzej, czy później będzie mnie to czekać ;)

Odnośnie chińskich stacji na gorące powietrze, to tym razem Dave trafił na całkiem przyzwoity egzemplarz Atten 858: EEVblog #167 - Atten 858D Hot Air Rework Review:

Niemniej trzeba jednak pamiętać, że niskobudżetowy sprzęt przy chińskiej masowej produkcji może różnie wyglądać. Wszystko zależy nie tylko od producenta, ale także od danej partii. Można więc trafić na buble, mimo że wszyscy wokół zachwalali dany model i markę, a Ty po prostu trafiłeś na pechowy egzemplarz...

Czy myślałem nad czymś z innej półki jakościowej i cenowej? Tak, myślałem! A że nie jestem profesjonalistą, lecz amatorem hobbysta z kilkunastoletnią przerwą, nie za bardzo orientowałem się w aktualnej modzie i pionierach w tej gałęzi. Choć na forach można znaleźć wiele różnych materiałów odnośnie sprzętu lutowniczego, co jednak sugerowało, że liderzy od dawna są ci sami.

Musze się przyznać, że na początku rozważałem wsparcie rodzimej, krajowej produkcji, skłaniając się do polskiej nieśmiertelnej konstrukcji Elwika, czyli RT(C)-24.

Ostatecznie jednak zdecydowałem się na chińską produkcję, o czym było wyżej. Jest to dobry sprzęt w tej klasie cenowej wraz z tanimi częściami zamiennymi i eksploatacją. Co stawia go na pierwszym miejscu wsród stacji dla nieprofesjonalnych zastosowań wśród amatorów i hobbystów.

...

Dzięki szerokiej produkcji i rozpowszechnieniu tych stacji, części zamienne i groty w większości są kompatybilne pomiędzy różnymi dostępnymi modelami i egzemplarzami, a do tego bardzo tanie.

Co prawda standardowy grot w przypadku kolbówki 936 jest ponoć bardzo słaby i do niczego się nie nadaje, to jednak różnorodność i dostępność szerokiej gamy grotów T-900M pozwala dobrać optymalny typ zależny od swoich upodobań i zastosowań. W większości przypadków wystarczy wybrać kilka najpopularniejszych.

Ja zdecydowałem się na standardowe typy – kilka sztuk ściętego, dłuto i "minifalę": T-1.6D, T-3.2D, T-1.5CF, T-3CF, T-3CM. Do pracy z elementami przewlekanymi i ręcznym smd powinno wystarczyć. Ponoć nie ma minifali w rodzinie 900M-T, chociaż T-CF wydają się wyglądać bardzo podobnie, ale mogą nie mieć charakterystycznej dziurki/wybrzuszenia. Można znaleźć customowe produkcje tego typu grotu na serwisowe/diolut.pl, albo próbować coś dopasować z innych lutownic (ponoć udaje się coś dobrać).

W stacji na gorące powietrze obecnie pozostałem przy standardowych dołączanych dyszach. Montaż powierzchniowy bardziej interesuje mnie w kontekście ręcznego montażu standardowo stacja kolbową, wiec obecnie nie ma ciśnienia na hot-air-a.

Do tej pory jednak nie miałem styczności z montażem powierzchniowym – moja przerwa z elektroniką zaczęła się akurat jak SMD wkraczało powoli do amatorskich zastosowań – więc jeszcze nie mogę oprzeć się na własnych doświadczeniach, ale mam nadzieję, że wybrane groty idealnie spełnią moje potrzeby, a w razie czego mogę potestować inne, akurat majątku one nie kosztują.

Przy okazji trafiłem na groty pasujące do mojej starej lutownicy kolbowej, idealnie pasują te do ZD-99/ZD-98, więc dla sytuacji awaryjnych pokusiłem się o C1-3 ścięty i C1-4 dłuto, wszakże to groszowe sprawy, a kto wie kiedy trzeba będzie użyć tego kalibru. Możliwe, że problemy z grzaniem lutownicy były związane z wyeksploatowanym grotem, ale nie dokonałem jeszcze żadnych testów potwierdzających tę hipotezę.

Oprócz grotów żadnych innych części zapasowych nie zakupiłem. Za to zdecydowałem się na 2 egzemplarze 936, cyfrowy do codziennego użytku, a analogowy, jako zapasowe części: kolba i grzałka, a reszta jako cześć bazowa dla ewentualnej własnej konstrukcji stacji.

...

Własna stacja to dobry pomysł, gdyby okazało się że te fabryczne Zhaoxiny jednak nie spełniają moich wymagań i potrzeb. Dlatego też zdecydowałem się na zakup dwóch egzemplarzy. Z jednej strony będę miał zapasowa kolbę i grzałkę, bo te z czasem się zużywają, a przy okazji obudowę i odpowiedni transformator do zabawy. No i wychodzi to znacznie taniej, gdybym próbował zebrać te elementy osobno.

Ciekawi mnie fakt, że otrzymane w komplecie kolby pochodzą od mocniejszych modeli – wersji AH/DH, a moje egzemplarze to wersje standardowe. Wiem, ze przez jakiś czas było zamieszanie z tymi elementami, czasem dołączano niepoprawne modelowo części i sprawiało to różne dziwne problemy. Takie akcje doświadczył pewien użytkownik - robertte, który opisał całą przygodę na forum Złotoręczni.PL w temacie Stacja lutownicza ZHAOXIN 936D.

Ponoć od jakiegoś czasu obie stacje współpracują z mocniejsza grzałką i stąd w komplecie kolba w kolorze zielonym. Mam nadzieję, że nie są to jakieś pomyłki i nie będę miał żadnych przykrych niespodzianek w czasie eksploatacji.

Co do własnych konstrukcji lub modyfikacji to myślę o wykorzystaniu grotów z lutownic (stacji) profesjonalnych i dorobienie dedykowanego układu sterownika, a całość wpakować w obudowę klona 936 ze znajdującym się tam transformatorem. Tutaj mógłbym wykorzystać groty firmy GOOT, które w swoim wnętrzu zawierają zarówno grzałkę i element pomiarowy, a nagrzewają się w zaledwie w kilka sekund. Ich cena może trochę odstraszać, ale w końcu to profesjonalny sprzęt.

Pomysł ten wpadł mi po zapoznaniu się z wpisem Przeróbka stacji lutowniczej :) na blogu ebike, gdzie autor pokazuje jak "podłączyć" grot RX-802AS firmy GOOT do dowolnego klona stacji 936.

O jakiś modyfikacjach 858 jeszcze nie myślałem, ale trafiłem na całkiem ciekawe materiały dotyczące tych stacji.

Na My 2µF można znaleźć eksperymenty autora z modyfikowaniem stacji 858 firmy Youyue, któremu udało się dokonać reverse enginerringu i zacząć zabawę z własnym firmware: YOUYUE 858D+ hotair station — modifications. Temat ten poruszono też na forum EEVblog.

...

Mam już nowe zabawki, teraz trzeba znaleźć czas na uruchomienie i jakieś testy, a te jak zawsze najlepiej wychodzą w czasie pracy. A ostatnio niestety lutowanie jest rzadka czynnością w moim "labie". Mam nadzieję, że się nie zawiodę na moich wyborach. A do różnych modyfikacji pewnie kiedyś wrócę, niezależnie od tego czy Zhaoxin spełni moje oczekiwani, czy mnie zawiedzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *