RadioShack Mini Amplifier – Speaker

Przeglądając (w przeszłości) różne projekty krótkofalowców i radioamatorów, często w roli urządzenia wyjściowego audio, zamiast słuchawek, wykorzystywany był zewnętrzny wzmacniacz z głośniczkiem znanej (niegdyś kultowej, a obecnie bankrutującej) firmy RadioShack: Mini Audio Amplifier. Mały i poręczny, a do tego prosty, idealnie sprawdzał się w tej roli.

Tak bardzo mi się spodobał, że sam zapragnąłem go zdobyć. Niestety wzmacniacz od dawna nie był już produkowany ani sprzedawany oficjalnymi kanałami dystrybucji, ale chyba wciąż jest dostępny w lokalnych sklepach w Stanach. Oczywiście można było znaleźć coś na serwisach aukcyjnych, ale ich cena w okolicach $30 (ebay) trochę mnie odstraszała.

Wtedy postanowiłem, że sobie coś podobnego sam zbuduję. Chciałem wykorzystać prawie 20-letnie stare głośniczki komputerowe, oparte na jakimś małym wzmacniaczu TDA. Oczywiście największym problemem byłaby obudowa, bo standardowo w komputerowych zestawach są one, mówiąc krótko - bardzo brzydkie. I to był jedyny powód jaki mnie powstrzymywał przed realizacją tych planów. Co wcale nie znaczy, że kiedyś ich nie bedę chciał zrealizować. Dlatego przez większość czasu, w moich zabawach i eksperymentach radiowych (na szczęście niebyło ich dużo) wykorzystywałem prosty moduł wzmacniacza na kultowym LM386 i mały głośniczek włożony w plastikowe pudełko, robiące za prymitywną tubę (co trochę poprawiało głośność i jakość dźwięku).

Pewnego razu (jakiś miesiąć temu), całkiem przypadkiem, buszując po sieci w poszukiwaniu polowaniu na okazje dotyczące sprzętu i kolumn Unitry, trafiłem na ogłoszenie dotyczące tego kultowego głośnika RadioShack. Komuś nie był już potrzebny i pozbywał się go za całe 19 zł. W takiej sytuacji nie musiałem się długo zastanawiać, bo wraz z przesyłką, 30 złociszy jest znacznie lepsze niż 30 dolców (bez kosztów przesyłki). Oczywiście nic nie jest idealne, sprzedający wspominał, że czasami coś przerywa, a na tylnej obudowie widoczne są wytarcia i dziwne odpryski.

Ostatecznie okazało się, że nie jest aż tak źle i nic poważnego, co by nie dało się wyprostować, nie dolega mojemu nowemu nabytkowi. Nic nie przerywa, a tylko potencjometr trochę trzeszczy w okolicach wyłącznika. Widoczne wcześniej zarysowania, odpryski, to nic innego, jak refleksy świetlne od kleju po jakieś naklejce czy etykiecie, więc obejdzie się bez szlifowania i polerowania.

Po 4 tygodniach znalazłem chwilę czasu i motywacji, aby doprowadzić głośnik do stanu idealnego i przeprowadzić małą konserwację. W wolnej chwili podejmuję próby uruchomienia prostej konstrukcji radyjka, więc głośnik będzie idealną pomocą przy takich pracach i eksperymentach. A przecież kiedyś musze doprowadzić go do poprawnego działania.

Prócz dokładnego wyczyszczenia obudowy oraz potencjometru i jego konserwacji, czyszczenia również wymagała sama płytka obwodu drukowanego, gdyż jak widać na zdjęciach, pojawił się na niej w różnych miejscach dziwny biały osad.

Odnośnie obudowy, to musiałem zrezygnować w wielkiego szorowania i kąpieli, bo nie chciałem specjalnie odrywać głośnika przyklejonego do obudowy oraz jego zamoczenia. Ale udało się doprowadzić obudowę do dobrego stanu. Potencjometr, wszelkie gniazdka i styki, a finalnie i całą płytkę, potraktowałem odpowiednią chemią (Kontakt PR, S i U). Wszystko zaczęło ładnie działać i lśnić. Dobrze, że nie było żadnych uszkodzeń. A obudowa posiadała tylko większe lub mniejsze zabrudzenia. Przy okazji pozbyłem się naklejki informującej o zmianie polaryzacji zasilania, wszystko wyraźnie widać na znaczku obok gniazdka zasilającego.

Byłem prawie pewny tego, iż RadioShack-owy mini wzmacniacz bazuje na jakiejś kostce TDA małego wzmacniacza monolitycznego firmy Philips Semiconductors (byłej SGS-THOMSON Microelectronics?). A tu mała niespodzianka, bo okazało się, że tam również wszystkim znany i lubiany układ LM386 w swojej typowej aplikacji.

W sieci można znaleźć pełny schemat, ponoć pochodzący z oficjalnych źródeł. Po zdjęciu i tekście można sądzić, że zamieszczony był w środku urządzenia. U mnie takowego nie znalazłem.

Na innej stronie, BackyardBrains, również zamieszczono schemat otrzymany od pracowników działu obsługi klienta w RadioShack. Obie konstrukcje nieznacznie się różnią wartościami poszczególnych elementów, ale nadal bazują na standardowej aplikacji kostki LM386.

Powyżej zamieszczone schematy pochodzą z podlinkowanych stron, z małymi retuszami poprawiającymi ich czytelność. Dzięki czemu mogłem powstrzymać się od jego odtwarzania. Zresztą nie byłbym pewien chęci do takiego procesu.

Jedną z malutkich wad układu przy wykorzystaniu go na radiowym poligonie może być zbyt mała impedancja wejściowa wzmacniacza, wynosząca około 5k om. Co może być problematycznie przy eksperymentalnych układach z bardzo niskim poziomem sygnału małej częstotliwości. Jednym z rozwiązań tej niedogodności jest dobudowanie kolejnego stopnia wzmacniacza przed LM386, jak to zaprezentował autor Northern Self Reliance na stronie Radio Amplifiers.

Przy wcześniejszych testach i zabawach zapomniałem wyłączyć układ i bateria się wylądowała. Może zakupie nową, albo coś pokombinuje i zrobię sobie jakiegoś akumulatorka Li-On w obudowie 6F22 ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *