Powrót w blasku i chwale…

Od ostatniej notki minęło ponad 2.5 roku, trochę się w tym czasie wydarzyło, jak rownież długo próbowałem tutaj wrócić. Mam nadzieję, że się wreszcie udało, bo to miejsce stało się już prawie zapomniane, a fajnie byłoby wrócić do w miarę regularnych publikacji o ciekawych rzeczach.

Przeglądając historyczne wpisy, miałem wrażenie, ze ich treść jest trochę nudnawa, a poziom zbyt prosty, w końcu nic takiego odkrywczego tutaj nie prezentowałem. Patrząc z perspektywy czasu, niektóre wpisy odzwierciedlają stan i poziom wiedzy na tamten moment czasu, lub kierunek w jakim próbowałem podążać. Można to potraktować jako ciekawa historie swojej podroży po świecie związanym z deweloperką i elektroniką. Człowiek cale życie się uczy, rzeczy i tematy, które kiedyś uważał za ciekawe interesujące, tracą na wartości, ciągle podnosząc swój poziom wiedzy, czy to doświadczenia.

Prezentowanie ciekawych poglądów, nowych odkryć (nawet tych już dawno odkrytych przez innych), eksperymentów i zabaw, wymaga czasu, a jak wiemy, to czas jest najbardziej deficytowym towarem w naszym życiu. Czasami nachodzi mnie refleksja i zastanowienie, bo jaki jest sens robić to wszystko, skoro i tak, kiedyś, prędzej, czy później odejdziemy i pewnie nikomu to co pozostawimy tutaj się nie przyda, ba czy ktokolwiek o tym będzie pamiętał?

Przez ten czas stagnacji tutaj, wiele się pozmieniało w życiu, prywatnym i publicznym, przeprowadziłem się, zmieniłem prace, zakończyłem studia i zdobyłem magistra na WAT, założyłem firmę z kumplami i inne… Niektóre z tych tematów będą zapewne poruszane w najbliższych notkach. Mimo wszystko największą przeszkodą był nagminny brak czasu przez prace, imprezy i życie w stolicy, szczególnie te nocne ;)

Największym czynnikiem absorbującym miała praca, która pochłaniała całą energię. Mając pracę starasz się jak najlepiej ją wykonywać, próbujesz coś zmieniać i tworzyć. Wszystko jest wspaniale, gdy twoje umiejętności, poświęcenie i zaangażowanie zostaje doceniane. Niestety, gdy jest odwrotnie, szybko wypalasz się i wpadasz w samonapędzający się krąg demotywacji. A czas nadal jest pochłaniany…

Po powrocie z pracy, gdzie cały dzień spędziłeś nad jakimś kodem, w domu odechciewa się znów zasiadać do komputera, do kolejnego kodu lub projektu. To właśnie przez długi czas miałem takie poczucie przesycenia i braku czasu, co doprowadziło do tego, ze wszystkie projekty, jakie kiedyś rozpocząłem, które wisiały na tapecie lub były otagowane „in progress” z czasem przestawały zakrzątać kąty mojego umysłu. Z czasem wszystkie te wspaniale rzeczy, jakie planowałem zrobić przestały mieć znaczenie. Bo ileż można siedzieć nad kodem na dobę? A przecież te wszystkie rzeczy, które robiłem kiedyś, gdy miałem czas, sprawiały dużo więcej frajdy. Robiłem to co chciałem, realizowałem swoje pomysły i byłem zadowolony. Mam nadzieję, że wkrótce znów tak będzie…

Przez ten okres stałem się tez posiadaczem nowego smartphona – HTC, ówczesnego najnowszego modelu z WM – HD2. Choć aktualnie mam wrażenie, ze wykorzystując telefon tylko do kontaktu z ludźmi za pomocą głosu i wiadomości tekstowych, traci na znaczeniu jego pozostałe możliwości. Być może uda mi się kiedyś napisać jakaś sensowna aplikację. Jedną bezsensowną musiałem na uczelnie napisać pod Androida, ahh jak ja nie lubię Javy.

A także zrealizowałem jedno ze swych ostatnich marzeń – zakupiłem gitarę elektryczna z piecykiem i zacząłem coś tam brzdękać. Niestety, brak czasu po jakimś czasie trochę przygasił chęć do nauki gry na tym instrumencie, ale ciągle staram się w wolnej chwili „poszarpać strunę”.

Chyba czas odbudować kanały rss i sprawdzić co się dzieje w branży, a tym samym, do częstszego i wartościowego blogowania na temat zmagań z kodem i życiem programisty oraz odświeżyć stronę domową, uporządkować projekty, całą resztę i wracać do pracy, własnej pracy, tej ciekawej i niepowtarzalnej! Mam nadzieję, że będzie warto…

6 przemyśleń nt. „Powrót w blasku i chwale…”

  1. Ciekawy blog, dobrze że wróciłeś do jego prowadzenia. Mam nadzieję, że następnego notki (pewnie te trudniejsze) będą trzymały się zasady „patrzcie jakie to proste”, a nie „patrzcie jaki jestem mądry”.
    Jako przykład tego pierwszego podejścia przytoczyłbym filmy/notki Gynvaela, które IMHO są perfekcyjnie zrozumiałe i na pewno nie są zbyt proste.
    GL, HF

  2. Gynvael odwala kawal swietnej roboty, skad on bierze na to czas? ;)

    Mysle ze wiecej bedzie notek z przemysleniami i uwagami oraz takich trzymajacych sie zasady „patrzcie jakie to fajne” ;) Zdarzaja sie tez uwagi i wytykanie bledow, ktore szczegolnie nasilaja sie po flustracji jakoscia kolejnego kodu, ktory wpadl mi w rece…

    Mam nadzieje, ze z takich notek ktos skorzysta i wyciagnie jakies lekcje, nie ‚czepiajac’ sie czasami panujacemu w nich wydzwieku i tonu, ale dobre praktyki trzeba propagaowac.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *