Problem z Neo na XP

Krótka historia i opis tego co mi się ostatnio przytrafiło, a jak się później dowiedziałem także wielu innym użytkowników systemu Windows i Neostrady.

Musze przyznać, że nigdy nie miałem wielkich problemów z Neo. Rzadko (bardzo rzadko) zdarzały się jakieś zerwania połączeń itp, ale ogólnie wszystko działało poprawnie... Aż do ostatniej soboty...

Normalnie, jak to bywa na codzień, po połączeniu z siecią zajmuję się swoimi sprawami. Aż tu nagle wszystkie aplikacje korzystające z sieci tracą połączenie. Tak, jakby połączenie zostało paskudnie zerwane. Ale o dziwo fizycznie połączenie dalej istnieje, nie da się go rozłączyć, nie można też odczytać statusu połączenia czy innych właściwości, ponieważ okienko zaraz znika po tym jak tylko się pojawi. W tym czasie też wszystkie okienka i ustawiony styl systemowy na chwile przybierają postać znaną ze starszych systemów a'la 2k czy 98, po czym wraca ten XP-kowski.

Przeskanowanie dysku na obecność wirusów czy innych szkodliwych osobników nie daje rezultatu. Tak samo przywrócenie całej systemowej partycji z zapasowej płytki DVD (wykonanej po instalacji i konfiguracji systemu oraz potrzebnego oprogramowania). Z tego jasno wynika, że format też by nie pomógł. Odświeżenie danych mbr dysku także nie rozwiązuje problemu.

Na forum nieoficjalnego serwisu neostrady znalazłem kilka osób z podobnymi problemami, pojawiającymi się od kilku dni. I jak się później okazało, na dniach wyszedł prawdopodobnie jakiś robak, który wykorzystywał krytyczną lukę w systemie Windows (luka w zabezpieczeniach usługi Serwer umożliwiająca zdalne wykonanie kodu) i otwarte porty 135 (DCOM RPC) i 445 (RPC Locator). Standardowo Windows powinien mieć te porty zamknięte, ale widocznie coś musiało pójść nie tak.

Najłatwiejszym rozwiązaniem jest oczywiście zamkniecie tych portów firewallem lub skorzystanie z programu Windows Worms Doors Cleaner. Microsoft wydał 8 sierpnia stosowną łatkę do systemu (KB921883) naprawiającą ten błąd. Niestety u mnie jakoś system jej sam nie zainstalował, chyba miałem wyłączone automatyczne aktualizacje.

Przez głupi błąd pomału dochodziłem do załamania! Morał całej historii jest taki: aktualizować system (najlepiej automatycznie) i sprawdzać co jakiś czas, czy czasem coś nie przeszkodziło w tym procesie. To pozwoli w przyszłości uniknąć wielu dziwnych, głupich błędów i problemów...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *