Nietolerancja, Giertych i UE

UE uznała Polskę za kraj nietolerancyjny. Eurodeputowani wymienili nasz kraj wśród kilku innych członkowskich państw, które według nich w  doświadczyły ostatnio gwałtownych wydarzeń powodowanych nienawiścią na tle rasizmu, ksenofobii i antysemityzmu.

Z przyjętej przez Parlament Europejski rezolucji wynika, że Polska, obok Belgii, Francji i Niemiec jest krajem, w którym nastąpił „wzrost nietolerancji powodowanej rasizmem, ksenofobią, antysemityzmem i homofobią”.

Giertych uważa, że Unia nie ma prawa wtrącać się w sprawy ideologiczne państw członkowskich. A poparcie niektórych europosłow z  SLD, SdPl i Partii Demokratycznej dla tej rezolucji to „działanie zniesławiające państwo polskie i nasz naród”.

Niedobrym jest, gdy ktoś własne gniazdo kala. SLD przegrał wszystko. Miał prezydenta, premiera marszałka, większość w parlamencie i teraz próbuje leczyć swoje kompleksy na forum Parlamentu Europejskiego. To jest przykład wyjątkowej podłości.

Ciekawe dane przedstawia autor w notce Polska jest krajem o znikomej tolerancyjności. Adrian przedstawia kilka przykładów obrazujących, ze Polska już dawno zapomniała co to znaczy tolerancja.

Kolejny ciekawy temat, a raczej felieton jaki znalazłem przez notkę RAZ znowu o Giertychu. Mowa tu o felietonie Ziemkiewicza o tytule: Jak tu nie lubić Giertycha.
Głównie to zaciekawił mnie w nim jeden fragment, odnoszący się do organizacji „radykalnych” prawicowych, itp.

ONR i RNR były organizacjami, w których idea narodowa wyrodziła się w polską odmianę faszyzmu, getto ławkowe i fizyczne napaści na Żydów – to były rzeczy haniebne. Ale winy endecji są niczym wobec tego, z przeproszeniem, gnoju, jaki ma na sumieniu polska lewica. ONR-wcy bywali bandytami, ale nigdy nie byli zdrajcami swojej ojczyzny, podczas gdy członkowie KPP czy KomPartii Zachodniej Ukrainy (nawet nazwą podkreślającej swą wrogość wobec państwa polskiego) byli nimi co do jednego z zasady. Narodowcy ginęli z rąk hitlerowców i komunistów, ale niewielu z nich poszło na kolaborację ze stalinizmem, gdy postępowi intelektualiści, w typie Miłosza, Słonimskiego, Dąbrowskiej czy Tuwima płaszczyli się przed Stalinem na wyścigi i wypisywali peany przed tronem zbrodniarza.

W jakimś stopniu odnosi się to do poruszanych tematów w notce gdzie pisałęm o RedWatch Lepiej być faszystą niż pedałem…, w szczególności do poruszanego problemu różnic w zwalczaniu komunizmu i faszyzmu w naszym kraju, gdzie „przymyka się oko na propagowanie zakazanego komunizmu, a ściga propagowanie zakazanego faszyzmu”, oskarża wszystko co w większym lub mniejszym stopniu lub ma powiązania z faszyzmem, a nic nie robi z drugą stroną, gdzie komunizm nie ma żadnych granic.

Głównym tematem tego felietonu jest nasz kochany wicepremier Roman :P Nie będę tutaj komentował tego, bo zbytnio, póki co mnie to nie interesuje, a nie chcę robić kolejnej nagonki, a może wręcz odwrotnie? Mieszane odczucia…

Swoją drogą ciekawe poglądy i odczucia odnoszące się do wspomnianego felietonu znajdują się w komentarzach do wspomnianej notki aardvaarka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *