„Buntownik”, „Revolta” i Inicjatywa Uczniowska

Kilka słów komentarza o pisemku anarchio-lewackim „Buntownik” i „Revolta” oraz powiązaniach z Inicjatywą Uczniowską.

Fear na swoim Politycznie niepoprawnym joggerze przyjrzał się dokładniej tej sprawie. Jego pierwsze wrażenia:

Jak pierwszy raz spojrzałem, to pomyślałem, że to jakiś mini poradnik terrorysty z Antify albo ulotka Nowej Lewicy, ale po tym jak zobaczyłem wielki napis „Inicjatywa Uczniowska” dotarło do mnie, że czytam pisemko anarcho-lewaków, którzy sławią się tym, że ministra Giertycha nie lubią.

Inicjatywa Uczniowska jest nieformalną organizacją młodzieżową z około 250 członkami. To ona stoi za protestami przeciwko Giertychowi. Na swojej stronie piszą:

Szkoła powinna rozwijać krytycyzm, zdolność samodzielnego myślenia, a nie wspierać ślepe uleganie odgórnie narzuconym autorytetom. Opowiadamy się także za prowadzeniem nauki bez narzucania jakichkolwiek ideologii (w tym religijnych), gdyż jest to szkodliwe ograniczenie wolności i samodzielności człowieka.

Fear uważa, że Inicjatywa Uczniowska jest tylko przykrywką Federacji Anarchistycznej, a uważanie ze inicjatywa nie jest anarchistyczna jest kłamstwem. To właśnie na stronie IU zamieszczono pięć numerów „Buntownika”, uczniowskiego pisma Federacji Anarchistycznej. Na stronach anarchistycznego biuletynu można znaleźć m.in. przepis na „bombę z farbą”. Jest też kilka praktycznych porad dla osób, które zdecydowałyby się na „akcje bezpośrednie”.

Właśnie przez te pisemko MEN złożyło doniesienie do prokuratury przeciw IU, powołując się na przepisy kodeksu karnego, mówiące, że nakłanianie do przestępstwa podlega karze tak samo, jak jego popełnienie. Wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski oświadczył:

Na stronach internetowych organizacji, która jeszcze niedawno manifestowała w bramie MEN, opublikowane są instruktaże, jak popełniać przestępstwa, jak unikać odpowiedzialności.

Sami członkowie IU odcinają się od powiązań z Federacją Anarchistyczną, jeden z czołowych działaczy, Aleksander Pawłowski mowi:

„Buntownik” nie jest naszym biuletynem. Nie jesteśmy też związani z wydającą go Federacją Anarchistyczną. Zamieściliśmy kilka numerów pisma na naszej stronie, bo niektóre artykuły są interesujące.
[…]
Inicjatywa nigdy nikogo nie obrzuciła pociskami z farbą, niczego nie zniszczyła, nie rozbijaliśmy szyb, nie porysowaliśmy żadnego samochodu. Nie jesteśmy terrorystami, nie nakłaniamy do porywania samolotów i rozbijania ich na dachu Sejmu! Nie zamierzamy namawiać do przestępstw czy przemocy. Te artykuły mówią tylko, co robić, jeśli do takich akcji bezpośrednich dojdzie. I radzą, jak się zachować w przypadku zatrzymań policyjnych, a nasi działacze wielokrotnie byli zatrzymywani bezpodstawnie.

I tak na koniec wszystko ładnie zostało podsumowane przez Feara:

Ci ludzie są dla mnie taką samą klasą ludzi co naziści i pewnie różnią się tym, że mają inny kolor sznurówek, a metody działania mają takie same. Mam nadzieję, że ktoś posprząta te czerwone łajno ze szkół i odpowiednią osobą byłby były wiceminister Zieliński albo Roman Giertych. I lepiej tych groźnych ludzi nie lekceważyć, bo może nam urosnąć coś takiego jak „Rote Armee Fraktion”.

Ma rację, nie potrzeba nam w Polsce żadnych frakcji, tym bardziej czerwonych armii czy innych brygad skrajnie lewicowych, stających się organizacjami terrorystycznymi. Nie chcemy powtórki z historii, przynajmniej, żeby w Polsce się nie odrodziło niemieckie Rote Armee Fraktion czy włoskie Brigate Rosse.

Kilka linków:

Dodano @ 14:58

Inny punkt widzenia, z drugiej strony barykady (fajne okreslenie) w notce O tym, jak buduje się rewolucję z blogu Oliviera.
Link zamieścił Qatryk w swoim komentarzu, ale tutaj będzie bardziej dostępny (chyba). Materiał ciekawy, lepiej poznać zawsze widok z drugiej strony, a nie tylko trzymać się kurczowo własnego stołka. Prawda leży gdzieś tam… zawsze…

Znalazłem króciutka notkę (Babcia o Inicjatywie) na blogu doraq, która przedstawia pogląd starszego pokolenia na IU :P

6 przemyśleń nt. „„Buntownik”, „Revolta” i Inicjatywa Uczniowska”

  1. sie zgodze tak jak i zgodze sie z tym (choc zapewne bardzo ci sie nie spodoba:>). Widzisz czasem jest tak ze wszyscy maja racje i nikt jej nie ma. Dla jednych bedziesz faszysta dla innych nacjonalista a jeszcze innych programista. Tamten gosc bedzie pedalem, albo anarchista albo matematykiem. I co to wszystko zmienia? Grunt coby kazdy sam myslal i nie wpierdzielal sie w zycie innych (podkreslajac z cala stanowczoscia ze ci inni tez sie nie beda wpierdzielac:>).

  2. Masz rację, niech każdy pilnuje siebie samego i nie wpierdziela sie w życie innych.
    Aż tak bardzo mi sie to nie nie spodobało, ciekawy blog. Ja sam mam kilku znajomych punków, anarchistów, czy jakby tam jeszcze ich okreslić. Znam i szanuję.
    W Polsce problem leży także po stronie prawa, a raczej jego egzekwowaniu, mianowice w tym o czym już kiedys pisałem. O tym, że

    … przymyka się oko na propagowanie zakazanego komunizmu, a ściga propagowanie zakazanego faszyzmu…

    I ważną sprawą jest dążenie do sprawiedliwości w tej materii oraz uswiadamianie społeczeństwa, które nie ma pojęcia lub nie zna wszystkich faktów, informacji, dążeń. Wtedy w większości przypadków podchwytuje propagandę generowaną przez prasę, a ona ostatnio nie jest obiektywna i prawdziwa…

  3. z tym sie zgadza calkowicie, tylko ze tak mi sie czasem zaczyna zdawac ze niektorzy woleliby aby bylo na odwrot. zeby gnebic ludzi z gevarom na koszulkach a tych z adolfem traktowac jako mlodych prawych i sprawiedliwych.
    Uwazam ze jedno i drugie powinno sie tepic z cala stanowczoscia, jednak gdybym mial powiedziec co jest mniejszym zlem to mimo wszystko wolalbym coby mnie zamkneli razem z komuchami.
    Widzisz, o tym sie malo mowi dlaczego tak jest ze faszyzm jest zakazany a idee komunizmu tak nie do konca. Moim zdaniem to wynika z podstaw ideologi. Faszyzm mowil ze jestes kims lepszym z racji tego kto cie splodzil, komunizm mowil ze wszyscy sa rowni (tzn jak wiadomo mowil co innego i robil co innego:> jednak jak napisalem chodzi o sama ideologie). Dlatego byc moze jest tak ze zauwaza sie niebezpieczenstwo jedynie z tej jednej strony, a na druga przymyka oko.

  4. A propo Che, Ernesto staje się (w sumie już jakiś czas temu) być uznawany za idola młodych, za buntownika i rewolucjonistę, kogoś, kto dążył do swoich celów. Całkowicie odbiegając od wizerunku komunisty i przyjaciela Fidela. Jest to swego rodzaju Kult Che ;)
    Oglądałem kiedyś film „Dzienniki motocyklowe” przedstawiający młodość Ernesta, jego podróż z kumplem przez Amerykę Łacińską (bodajże). Bardzo fajny :)
    Ciekawa też wydaje się książka „Dziennik z Boliwii” (El Diario del Che en Boliwia) może kiedyś będę miał okazje ją przeczytać.
    Ten film wspomniany wyżej był oparty na jakieś książce, dziennikach, ale nie jestem pewny czy to właśnie na tej.

  5. mają racje ja sama do takich ludzi naleze i giertycha mam, powiem grzecznie w nosie to co czytalam ze ma zrobic lekcje po 60 min czy go porombalo dla mnie to sie nieliczy jak cos to tylko rock ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *